piątek, 8 kwietnia 2016

uciekam na Kretę

Ileż to razy odgrażałam się w domu - zobaczycie, ucieknę do Grecji i będę mieć spokój! Zamiast się tu użerać, będę sobie na plaży leżeć i drinki z palemką popijać.
Od kiedy rezyduje tam moja rodzona siostra Karolina (już chyba z dwa lata się uzbierało), wizja ta wydawała mi się kusząco realna.

I proszę, jestem o krok od urzeczywistnienia. Bilety na samolot wydrukowane, auto zarezerwowane, plan wycieczki zrobiony. Jeszcze tylko odebrać z dworca drugą siostrę (Marię) i w niedzielę lecimy. Wyrzuty sumienia, ekscytacja, nerwy i oczekiwania - targają mną sprzeczne emocje. Żal mi, że bez Maćka, bez dzieci. Przykro mi patrzeć na ich zawiedzione i lekko przestraszone twarze. A z drugiej strony aż się uśmiecham na samą myśl. Dziwnie.

Cały tydzień tam będziemy, wyobrażacie sobie? Ja nie bardzo. Bez obowiązków, bez zobowiązań. A jednak, a może właśnie dlatego czuję ciężar odpowiedzialności.


6 komentarzy:

  1. Szczęściaro, baw się dobrze! I rób dużo zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A potem pozytywnie naładowana chętnie wrócisz do domu, rodziny, obowiązków ... ale póki co, baw się dobrze!
    Kreta ma w sobie magię ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowy egocentryzm jeszcze nikomu nie zaszkodził. Taki matczyny zryw uświadamia rodzinie, że matce też się należy coś od życia. Udanego urlopu! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdrowy egocentryzm jeszcze nikomu nie zaszkodził. Taki matczyny zryw uświadamia rodzinie, że matce też się należy coś od życia. Udanego urlopu! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bawcie się dobrze, ale uważajcie na siebie! No i czekam na szczegółową relację, porównam wrażeni z moimi sprzed roku:)!


    OdpowiedzUsuń
  6. Trafiłam tu właśnie po raz pierwszy, czytam i myślę... korzystaj z życia!

    OdpowiedzUsuń