czwartek, 11 lutego 2016

Mam 40 lat

Nadszedł ten dzień. Szczerze mówiąc, praktycznie tuż od czasu gdy prowadzę bloga, wierciłam się niekiedy niespokojnie myśląc o tym, że taki wpis będzie się tu musiał pojawić. Czterdzieści lat to taki symboliczny wiek, nie mam wątpliwości. Wystarczy pochwycić spłoszone spojrzenie młodszych kobiet, gdy słyszą, że zbliża się Twój jubileusz. To już?



A więc nieodwołalnie zakończony czas młodości, ujmując to wprost. Pełnia dojrzałości. Jak się z tym czuję? Dziwne, ale jakoś jestem tym podekscytowana. Dopiero dziś, bo wczoraj nastrój miałam raczej depresyjny, niezbyt mnie cieszyły zbliżające się urodziny - może to przez tę Środę Popielcową? O śmierci myślmy pospołem. Ten klimat musiał być wyraźny, bo od Ludwika dostałam w prezencie cmentarz, z plasteliny.
No właśnie, prezenty. Czy to możliwe, że to im zawdzięczam mój dzisiejszy szampański humor? Musi tak być, moi kochani sprezentowali mi chyba z pół mojego Pinteresta, z kategorii 'I want'. Proszę tylko spojrzeć - nieocenzurowane baśnie Grimm, naszyjnik od Olgi Zielińskiej, i torebka prosto z Amsterdamu, nie wspominając o ręcznie filcowanej, delikatnej chuście i naręczu laurek i kartek:




Marzenia się spełniają, a myślałam, że już niewiele mogę oczekiwać w tym temacie.
Bo przecież jeśli chodzi o podsumowanie tych już spełnionych, to przybijam sobie wysoką piątkę.

Musicie też wiedzieć, że nic, co tu teraz piszę nie było jednak wcześniej zaplanowane i przemyślane, mimo, że tak jak wspominałam, wiele wersji tego wpisu w mojej głowie już powstało. Coś o sile doświadczenia, nie do przecenienia. I zgrabnym nawiązaniu do tej piosenki Anny Jantar (dzieciaki zawsze pękają ze śmiechu przy frazie "To co mam... to młodość, której nie potrafię kryć"):


I że naukowcy i tak są młodzi tylko do 35 roku - serio, wszystkie programy dla "młodych naukowców" mają taki limit, bez względu na to jak dużo czasu spędziło się na urlopie macierzyńskim (to oczywiście tłumaczy mnie doskonale, dlaczego się na żaden nie załapałam).
Ale dziś mi jakoś wena nie służy. Do tematu może wrócimy, jak pojawią mi się siwe włosy.
Za to zrobiłam sobie sesję (samowyzwalaczem), nieplanowaną, z prezentami.
Uwierzcie mi, niełatwo było coś wybrać.

Torebka może wygląda przeciętnie, ale jakie ma wnętrze! Pasujemy do siebie ;-) Nie jest wykluczone, że to dla niej założyłam Pinteresta parę lat temu...
W chustce
W naszyjniku ;-) Przy okazji, to drewniane hula-hop z Ikei jest genialne - fantastycznie wyważone.
Po tych przebierankach nabrałam ochoty na jakieś wyjście. Może teatr? Czuję, że nadszedł czas nieograniczonych możliwości. Ekhm.




36 komentarzy:

  1. Prezenty fantastyczne, a Ty, Jubilatko wyglądasz jak milion dolarów ( więcej niż 28 bym Ci nie dała- serio). Wszystkiego naj naj naj i pisz jak najczęściej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Prezenty fantastyczne, a Ty, Jubilatko wyglądasz jak milion dolarów ( więcej niż 28 bym Ci nie dała- serio). Wszystkiego naj naj naj i pisz jak najczęściej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo dziękuję! Też za miły komplement. Sama sobie daję trzydzieści parę ;-) to znaczy, dawałam, bo teraz już mi się ta czterdziestka mocno zakorzeniła w głowie :-))

      Usuń
  3. Wszystkiego Dobrego :)
    Piękne prezenty i kartki :)

    Piękna sesja - zdjęcie z hula-hop rewelacja :)

    P.S. Podczytuję od jakiegoś czasu i jakoś tak nie miałam śmiałości się odzywać ,ale jak bym dzisiaj się nie odezwała to byłoby niewybaczalne ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję, uroczy Rumianku :-) Zdjęcie z hula-hop usuwałam dwa razy, w końcu się zdecydowałam, cieszę się, że nie zostało odebrane jako zbyt ekshibicjonistycznie (prawda..?)
      Zdaję sobie sprawę, że moje samozadowolenie może być trochę zniechęcające do komentowania - taka konwencja ;-) Wspaniale, że się jednak parę osób w niej odnajduje :-))

      Usuń
  4. Pięknie Pani wygląda ! Wszystkiego najlepszego i "oby tak dalej":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, dziękuję! Po "Pani" wnioskuję, że komplement spod klawiatury duużo młodszej kobiety - czyli jest super :-))

      Usuń
  5. Niech Ci gwiazdka pomyślności, wiesz...
    Torebka OBŁĘDNA!I spódnica też!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak my się rozumiemy :-))
      Czy zgadniesz Jarecko droga, że spódnica ze szmateksu? Najprawdziwsza skóra! Musiałam tylko sobie doszyć te trójkąciki, bo na pęknięciach była troszkę rozerwana. Ma się czasem trochę szczęścia!

      Usuń
  6. Córcia, wyglądasz świetnie, na Twojej młodej twarzy tylko maleńki błysk dojrzałości, ale bardzo Ci pasuje. Ciekawe, gdzie ukryłaś rodzinkę? Zdjęcie z hula-hop rzeczywiście najlepsze. Myślę, że udane prezenty pozwoliły Ci z lżejszym sercem wejść w nowe dziesięciolecie... A ja z rozczuleniem wspominam zimowy dzień, gdy pojawiłaś się na świecie, czarująca wszystkich swoją śliczną buzią i długimi, czarnymi włoskami, które pielęgniarki czesały w eleganckiego loka:)). Całuję i ściskam - mama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, rodzinka stanowiła widownię - zdegustowaną, czy uwierzycie? ;-) Tylko Maćka i Lulka nie było w domu - z nimi to by nie wyszło :-))
      A ja dziękuję jeszcze raz - również, a może przede wszystkim za to, że po części dzięki Twojej zasłudze mogę się cieszyć tym najlepszym ze światów :-))

      Usuń
    2. I popłakałam się przy komentarzach, no kto to widział!? :)

      Wszystkiego najlepszego! Zdrówka, szczęścia i regularnych, bez okazyjnych, dostaw z tablicy I WANT ;) Pięknie wyglądasz i masz obłędną torebkę :D Figurę też. No!

      Usuń
    3. Od TAKICH komentarzy to mi się łza w oku kręci! Dziękuję :-))

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam Was od dawna ale nigdy się nie ujawniałam. Takiej okazji wszak nie można przegapić (zwłaszcza, że sama lada moment będę obchodzić tę samą rocznicę ;) )
    No więc: STO LAT! zdrowia, spokoju i takiej pogody ducha, jaka bije z każdego Waszego postu :)

    PS. Skoro zdecydowałam się na coming out to przyznam: uwielbiam Waszego bloga, za codzienność, zwyczajność (pozytywnie rozumianą!), bezpretensjonalność i za to rodzinne ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, tak się cieszę, że się ujwaniłaś - prześliczny blog! Ciekawa jestem, jak u Ciebie rocznica odbije się echem.
      Tak mi miło przeczytać, że cenisz to miejsce - i za co! Chyba najbardziej mnie cieszy ta bezpretensjonalność, bo o przeciwieństwo chyba się najłatwiej otrzeć :-)
      Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  9. wyglądasz młodo i radośnie, marzenia Ci się same spełniają, a ambicje można spokojnie spełniać będąc "niemłodym naukowcem" - czegóż chcieć więcej?
    (chociaż granty się przydają, więc może jakiś program dla "dojrzałych badaczy"?)
    40? życzę jeszcze dwa razy tyle w zdrowiu i sile! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie dziękuję, czasami się nawet tak czuję ;-)
      Dziękuję za życzenia,
      i miłe komentarze!

      Usuń
  10. Heloł,
    Oj tam oj tam... Przepraszam za szczerość, ale 40 brzmi przeciętnie. Taka Danuta Szaflarska - 101 lat! Ile ci Dziecino brakuje? ;oDDDDDDDDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, od razu poznać, że od niezłej artystki komentarz ;-) Czuję się zaszczycona - że to wogóle ktoś czyta, a jeszcze osobliwości prawdziwe!
      Mam najciekawsze czytelniczki, zaprawdę!

      Usuń
  11. 18-nastolatko wszystkiego dobrego! Samej pomyślnośći oraz dużo zdowia :)

    Ps. Podobno życie zaczyna się dopiero po 40 stce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, dobrze pamiętam 18 urodziny, nie chciałabym tego jeszcze raz przechodzić ;-) Że nie wspomnę o mojej Mamie :-))

      PS Dziękuję! ;-)

      Usuń
  12. Torebka fantastyczna! Wszystkiego co najlepsze! A dzieciaki to taki swoisty grant, bezterminowy. Pozdrawiam, Aga(tez wkrótce czterdziestka)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cha, cha, no tak - zwłaszcza w perspektywie właśnie wchodzącej ustawy :-)) Nie da się ukryć, że jesteśmy beneficjentami, i nawet narobić się nie trzeba ;-)
      Pozdrawiam i dziękuję za życzenia!

      Usuń
  13. Jak to, 18 urodziny były przecież bardzo dopracowane! Pamiętasz te piękne dekoracje? A dołeczek na brodzie masz po tatusiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba, dekoracje i dziś dałyby radę: te baldachimy z bibuły i gałęzie obklejone bibułkowymi kwiatkami... Ale z samych urodzin byliście z tatusiem wyproszeni ;-) Czterdzieste mam nadzieję, że obejdziemy równie hucznie, ale już w rodzinnym gronie ;-)

      Usuń
  14. 40 cmoków urodzinowych w oba policzki! Gratulujemy i jeszcze raz dziękujemy za regularne dzielenie się normalnym, ciepłym życiem rodzinnym, oryginalne pomysły na wszystko, od wieczornych lektur po przyjęcia urodzinowe. I za fotograficzne dowody na to, że duża rodzina to świetna sprawa! Ad multos annos!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, dzięki! Wiesz co, mam ochotę skopiować Twój komentarz jako opis "O mnie" ;-) Resztki skromności mnie powstrzymują :-))

      Usuń
  15. Pełnia dojrzałości, powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenie to ja już miałam :-))

      Usuń
  16. W tym tygodniu po raz pierwszy dotarlam na Twojego bloga:) Jestesmy prawie rownolatkami, moja 40stka byla w czerwcu zeszlego roku:) Czytam Cie z zapartym tchem aktualnie, wstecz:) Nadrabiam wiesci i Twoje wpisy. Bardzo polubilam Ciebie i Twoja rodzinke. Mieszkamy obie w Wawie, ale ja nie mam dzieci, choc zawsze marzylam o 3ce;) Tym przyjemniej sie czyta Twoj blog. Mam nadzieje, ze niedlugo nadrobie wszystkie zaleglosci i bede Wam towarzyszyc na biezaco. Swietne dzieciaki macie z mezem i jestescie fajna para. Lubie takie rodzinki i pozytywne przyklady jak mozna zyc razem w duzej rodzinie:) Moze jeszcze przede mna to wszystko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo miło Cię tu gościć. To pocieszające, że można tu zaglądać dla przyjemności, nawet gdy dzieci się de facto nie ma :-) Bardzo Ci dziękuję za ten przemiły komentarz, i cóż, zapraszam serdecznie!

      Usuń
  17. Wszystkiego najszczesliwszego urodzinowo:) Ja tez nie czuje sie na swoje 40sci, choc to taki "powazny" wiek. Moze najwazniejsze jest co mamy w sercu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, 40 to jeszcze nie powód to pełnej powagi, przynajmniej nie przez cały czas :-)

      Usuń
  18. NIC SIĘ KOBIETO NIE PRZEJMUJ. Ja dwa lata temu skończyłam 40 lat i powiem Ci, że jak na razie,nie zrobiło to na mnie większego wrażenia...i znalazłam wytłumaczenie na to moje podejście do sprawy, w duszy czuję jakbym miała ciągle 18 lat....ale jest jeszcze coś, jak "zabijesz" w sobie dziecko to poczujesz swój wiek bardzo dokładnie....i chyba dlatego tak mnie to tymczasowo mało dotyczy hihihi

    pozdrawiam, ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ewo, za ten pozytywny, energetyczny przekaz :-)

      Usuń