czwartek, 28 stycznia 2016

Polski orzeł z weneckim akcentem, czyli kostium DIY

W Ludwika przedszkolu nie ma, że po prostu bal przebierańców - o nie, jest zawsze dokładnie przestrzegane hasło tematyczne. Tym razem były to "Baśnie i legendy polskie", z zastrzeżeniem, że limit smoków i innych bazyliszków został już wyczerpany.

Po krótkiej burzy mózgów padło na orła, przy czym konstrukcja kostiumu na bazie weneckiej maski (jest to oryginalna maska, chociaż niestety nie przywieźliśmy jej z Wenecji; kupiłam ją w TKMaxx - ot paradoks) nie była wcale oczywista na początku. Polski orzeł w weneckiej masce? Witajcie w naszej bajce.


Akurat maska była pod ręką po balu Hani (zdjęcia w przygotowaniu), należało więc dodać do niej dziób i głowę. Wykorzystałam stary kawałek zamszu, który dawno temu Dziadek W. wynalazł w szmateksie i hojnie mi przekazał (z przeznaczeniem bodajże na mokasynki małego Lulka, tyle że nie bardzo mi wtedy wyszły). Oraz kawałek filcu. Ten filc i mazak do tkanin to wszystko co musiałam dokupić. Reszta oczywiście w szafach.

Podoba mi się naturalny, trochę surowy efekt osiągnięty w tym stroju, nakładem pracy niestety dużo większym niż by się wydawało.
Na przykład taki Ignacy od niechcenia rzucił wieczorem, że może jemu też coś pomogę naszykować na jutro. Oczywiście to "coś" to ściśle sprecyzowana wizja jakiegoś potwora (przypominającego wielkie roztocze), który pożera głowę - ma to swoją nazwę, której już nie pamiętam.
Będzie musiał się pogodzić z Indianą Jonesem (i nawet mu się nie chciało ukręcić pejcza z taśmy klejącej!).

Krótko mówiąc, zabawy w kostiumy nie powinno mi zabraknąć jeszcze przez długie, długie lata.
I nie przeciągając już dłużej. Oto orzeł!








Uwielbiam te mleczne ząbki... Leć wysoko Mały!

12 komentarzy:

  1. Pazury! <3
    PS U nas też każdego roku tematycznie, ale w tym roku nuda - księżniczki i rycerze ;) Swoją drogą - rodzice narzekali, że dzieciak nie może być kim chce, ech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, trochę monotematycznie :-) Może to nowa moda, bo ja w mojej karierze scenografa (będzie już jakby nie było 11-letniej!) pierwszy raz spotkałam się z zadanym tematem właśnie u Ludwika.

      A pazury to faktycznie kropka nad i. Choć przyszły mi do głowy, gdy już w sumie wszystko było gotowe. Konstrukcja na drucie, oplecionym grubą włóczką - dobry patent, bo nie trzeba przyszywać (wbiłam tylko zakończenia drutów w skarpety) a trzymają się super.
      Choć nie sądzę, żeby te informacje miały Ci się przydać w najbliższym czasie - bo to ani dla księżniczki, ani dla rycerza (nie wiem co wybrała Ewa) ;-))

      Usuń
  2. Wspaniały Ludwik, wspaniały orzeł, wspaniałe dzieło! Pięknie się prezentuje nasze narodowe godło! Kolejny sukces, Izuniu, gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję! Kobieta sukcesu ze mnie :-))

      Usuń
  3. Rewelacyjny kostium!
    Podziwiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudnie Iza! Lepiej bym nie zrobiła :))
    M

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacyjny orzeł!
    Może warto zgłosić ten projekt na jakiś konkurs strojów?

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudownie, my poszliśmy łatwiznę i w gotowce się przebraliśmy.
    Zapraszam do zabawy, do wygrania książki dla dzieci w wieku szkolnym:
    http://madebybibi.blogspot.com/2016/02/uwaga-konkurs-ksiazki-do-wygrania.html#more

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale masz talent Iza, piękny orzeł!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń