piątek, 6 listopada 2015

Halloween nad Wisłą

Dokładniej, to sobotni wypad nad Wisłę, to była urodzinowa atrakcja Ludwika. Wraz z wizytą w muzeum ewolucji. Ale nad Wisłą było tak przyjemnie i ognisko tak grzało, że muzeum odpuściliśmy.
Zresztą perspektywa wieczornego zbierania cukierków po sąsiadach kusiła coraz bardziej - ach przebrać się jak najszybciej!
Następnym razem przyjedziemy nad Wisłę z przebraniami. Taka sceneria! Późnym popołudniem zleciały się wrony do wodopoju (tak, tuż obok "naszego" żeremia). Pięknie.
Liczę na kolejnym piękny weekend. I takiego Wam życzę.






















3 komentarze:

  1. Róża wyszła jak w czapce Napoleona!:)) A na drugim zdjęciu ze skrzydłami! Zdjęcie błękitnej Warszawy koniecznie rozpowszechnij - ja chcę taką tapetę do pokoju!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle ciepła zawsze od Was bije :) jak Wy to robicie?
    Uwielbiam tutaj zaglądać. Od razu doceniam codzienną codzienność :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gromatko! Tu Robotka (http://jestrobotka.blogspot.de) dzis startujemy. Wpadnijcie o jedenastej jedenascie przeciac wstege :-)

    OdpowiedzUsuń