piątek, 23 października 2015

embrace camera, czyli obiektyw na mamę!

Kiedyś, kiedyś, jak zaczynałam pisać na blogu (no dobra wtedy i wtedy, na marginesie, najwyższa pora wprowadzić tu etykietki...) to bardzo podziałała na mnie idea, aby w uwiecznianym życiu rodziny nie brakowało też fotografującej mamy. Oraz historia, która za całą ideą stoi - poczytajcie u Ashley Ann - uwaga - dość dramatyczna...

Włączam się, żeby też was zachęcić, bo dzięki takiemu pchaniu się przed obiektyw, poza wspaniałą pamiątką, może też trafić się taka perełka jak u mnie.
To był chyba jedyny raz, gdy wszyscy byliśmy ubrani na biało (tzn. zdjęcie robił Ignaś, więc co do niego to nie mam pewności) i wyglądamy jak z reklamy. A te niebieskie oczy! I umyte włosy! Nie uwierzyłabym, gdybym nie zobaczyła:


Oczywiście częściej bywało zupełnie inaczej, na przykład tak:


ale wiecie co, tego też bym już pewnie dziś nie pamiętała...

Także, wskakujmy przed obiektyw!

A ja spróbuję już jutro, w trakcie imprezy roku, czyli SPA-party u Róży, o tak! Jak przeżyję, to opiszę, pozdrowienia!

6 komentarzy:

  1. hehe, cudni jesteście :) No i oczywiście Pani Mama, wspaniała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry pomysł, mamy nigdy za dużo! Cudnie wyszliście!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny pomysł! Pokażcie się dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszyscy macie niebieskie oczy?! To mozliwe?

    OdpowiedzUsuń
  5. idealne zdjęcie rodzinne do ramki i na ścianę :0

    OdpowiedzUsuń
  6. ale, ale ...gdzie jest Mama? Może jednak to zdjęcie rodzeństwa?

    OdpowiedzUsuń