środa, 12 sierpnia 2015

co robiliśmy na wsi

Znużona trochę pakowaniem po raz trzeci, jak też nieruchomo gorącym dniem postanowiłam pokrótce zapisać nasz drugi wyjazd. Żeby utrwalić. I zrobić miejsce na kolejny.
Moje rodzinne strony, więc z jednej strony tak jak zawsze, a z drugiej zupełnie inaczej.
Po kolejnych powtórzeniach zaczynam chyba pomału orientować się w zawiłych i poplątanych korzeniach moich przodków. Wspomnienia, wspomnienia, rozmowy, rozmowy. A do tego skoki, biegi, kłusy. I dużo leżenia na trawie. Idealnie.

Przywieźliśmy sobie trampolinę. Będziemy tęsknić.



Aby lepiej zrozumieć wieś warto odwiedzić skansen. Ten w Markowej był zupełnie inny od dotychczas przez nas oglądanych - malutki, zaledwie kilka chałupek, ale jak wyposażony! Dzieciaki nie mogły wyjść z podziwu, że nikt nie pilnuje i można dotykać.



Figa nam kompletnie zdziczała. Całymi dniami (i nocami) łowiła myszy. Tu ma niewinny wygląd, ale wprawne oko dostrzeże brudne od kopania łapki:


My jako rozrywkę ekstra wymyśliliśmy sobie jazdę konną. Temperatura codziennie około 35 stopni, ale kto powiedział, że ma być zawsze lekko? A po czterech jazdach pojechaliśmy wszyscy (poza Lulkiem) do lasu, warto było.





Odwiedzając rodzinę pod Przemyślem załapaliśmy się na nowo-otwarty wodny plac zabaw. O, tak!




Twarze znajome, i te całkiem nowe. I huczne urodziny (12...!).




Łańcut pobliski, to moja miłość jeszcze z czasów dzieciństwa. W pałacu nie można robić zdjęć, mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni. A póki co, bilety dla dzieci są za złotówkę, więc zaoszczędzone pieniądze można przehulać na przejażdżkę prawdziwą karocą (28 zł).


Mogłabym tak jeszcze długo, ale ten laptop niemiłosiernie grzeje... Kończę więc tradycyjną naszą rozrywką, czyli huśtawką na drzewie:






Pozdrawiamy! I ruszamy dalej.

8 komentarzy:

  1. Aaa! Toż to moje strony! :) A w Łańcucie to chyba ze 3 lata temu byłąm ostatnio :)
    Pozdrawiam Was serdecznie!

    P.S. Zjadłabym tego Małego Berbecia :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, tośmy ziomki. I jak to jest - mew w tych stronach niby brak, a to też jeden z moich ulubionych ptaków :-)

      PS Tak, ten Mały jest przesłodki :-))

      Usuń
  2. Tylu szczęśliwych ludzi i... jeden szczęśliwy pies! Super!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tam się sama buzia śmieje :-)

      Usuń
  3. Powrót w rodzinne strony to zawsze coś nowego przeplecionego wspomnieniami ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, żadne zagranice tego nie zastąpią...

      Usuń