piątek, 8 maja 2015

coś z zupełnie innej beczki, czyli takie sobie odpowiedzi na zabawne pytania

Nie spodziewałam się, że mogę dostać jakąś tam nominację dla tego małego bloga - a tu proszę - i od kogo? Od samej Jareckiej z Deszczowego Domu (wszelki duch..!). Jeśli by ktoś nie znał, to koniecznie trzeba nadrobić, tyle inteligentnego poczucia humoru, klasy i zwykłej ludzkiej mega pracowitości w jednym miejscu to jeszcze nie widziałam, nawet w Ameryce.
Żeby nie było gołosłownie tu oto jest moja nominacja: klik. (Przy okazji pozdrawiam wszystkie nowe czytelniczki, mam nadzieję, że nie czujecie się jak w mrocznej, ślepej uliczce ;-)

Jeszcze tylko dodam, że dziełami Jareckiej mogą się cieszyć każde dzieci, nie tylko jej własne. U nas ten przywilej spotkał Hanię, która najpierw w cudnej szydełkowej syrence zakochała się wirtualnie, a potem, jak już syrenka do nas trafiła to tak trwa ta miłość już ponad pół roku.
Syrenka z Deszczowego domu świetnie się mieści i dogaduje w Hani łóżku z Emilką uszytą przeze mnie, chociaż ze względu na jakość wykonania zdecydowanie pochodzi z innej planety.




Czyli do rzeczy, zasady: "Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Jakie 3 książki zabrałabyś na bezludną wyspę i dlaczego te?

To akurat będzie proste. Całkiem ostatnio kupiłam sobie niesamowitą, grubaśną książkę "Dźwignie wyobraźni i inne narzędzia do myślenia", której już lektura kilku pierwszych stron uruchamia wyjątkowo umysł. To ten typ książki, który lubię najbardziej.
Druga to też ostatni nabytek, też grubaśny i pobudzający procesy myślowe. "Ptaki" Collinsa kupiliśmy jako prezent komunijny i zatrzymaliśmy dla siebie (nie tylko przez to, że bardzo się mi spodobała, ale też dlatego że jednak dla 9-latka trochę za trudna, więc nie mniej piękne księgi Kruszewicza lepiej spełniły swoją rolę podarunkową). Z jakiegoś powodu byłabym na wyspie szczęśliwsza potrafiąc sklasyfikować fruwające tam niewątpliwie ptaki.




Te dwie powyższe cieszą póki co moje oczy okładkami na stoliku w salonie, mam nadzieję poczytać jednak przed mitycznym zesłaniem na wyspę.
A trzecia pozycja to byłoby cokolwiek Margaret Atwood. Jeśli tylko jedna to niech będzie gruba, tylko że "Zbójecką narzeczoną" właśnie kończę, już pewnie po raz trzeci ...

Twój sprawdzony sposób na chandrę?

Doraźnie zawsze pomaga garść kardamonu (czym szerzej się chwaliłam tu). No i nie ma to jak dobrze się wyspać. Muszę też przyznać, że jak magnes działają na mnie kawiarnie.

Twoje największe marzenie na ten rok? (Jeśli nam powiesz, możemy Cię wspierać w jego realizacji :)

Marzenie z terminem realizacji to dla mnie raczej cel, więc to chyba byłoby raczej niecierpliwe oczekiwanie na realizację. Chociaż nie, jest jedna taka rzecz; moim wielkim marzeniem jest opublikować artykuł w czasopiśmie IEEE - no to jest coś. Pomysł, który próbuję opublikować zrodził się tuż po narodzinach Hani (tak, Hani która właśnie skończyła 8 lat). Właśnie jestem po trzeciej turze recenzji, teraz to już tylko wóz albo przewóz. Być może trzeba będzie mnie wspierać w przypadku niezrealizowania...

Czy zajmujesz się jeszcze czymś, co zaskoczy nas zupełnie?

O zaskoczenie pewnie trudno w dzisiejszych czasach. Mnie na przykład w tym roku zaskoczyło, że zajęłam się nauczaniem programowania (w C i C++...). Mam nadzieję, że z sukcesem, choć programistką nie jestem.

Jakiej dziedziny sztuki chciałabyś spróbować, ale wciąż odkładasz to na później?

Bardzo mnie kusi fotografia analogowa, taka z wywoływaniem zdjęć w ciemni. Niestety w naszym domu kultury (Dorożkarnia) zajęcia są tylko dla młodzieży - pan fotograf delikatnie mi przekazał, że młodzież źle by się mogła czuć gdybym do nich dołączyła. Może Uniwersytet Trzeciego Wieku kiedyś mnie w takim razie poratuje, bo młodsza to już nie będę.

Jakie składniki znajdują się w Twojej diecie mentalnej?

Hm, raczej unikam diet. Ale najlepiej gdy składniki są zdrowe i nie okupione nadmiernymi cierpieniami myślących istot. To tak przewrotnie, domyślam się, że mentalnie się nie je. Ale nie do końca wiem co się z tą dietą mentalną robi.

Afirmacja, powiedzenie, rymowanka, która dodaje Ci otuchy?

Banalna rymowanka, ale jakoś do mnie przemówiła, już w liceum: Krok po kroku, dojdziesz do obłoków; biegiem zaczniesz, w pół drogi padniesz.

Z jakim zwierzęciem utożsamiasz się, jakim jesteś?

O, na pewno z jakimś wyjątkowym, stawiałabym na skrzyżowanie kwoki z szopem praczem.

Twój przepis na spełnione marzenie (lista celów, mapa marzeń, wizualizacje?)

 Po prostu zaczynam coś robić w danym kierunku. Cokolwiek, ale kluczowe to zacząć działać.

Co lubisz w sobie najbardziej?

 Ale że najbardziej? Lubię...? Po dłuższym namyśle wybieram umiejętność znalezienia czegoś ciekawego, intrygującego, w zasadzie w każdej sytuacji. Inaczej mówiąc, nie wiem co to nuda i jest mi ze sobą ciekawie.

Kiedy ostatnio sprawiłaś sobie małą przyjemność i co to było?

Małe przyjemności towarzyszą mi cały czas, więcej - tak postrzegam swoje życie. Ot choćby kieliszek wiśniówki przed godziną. Mam jeszcze dziś nadzieję na odcinek "The affair" - strasznie lubię te zagraniczne seriale...


To już koniec pytań, nie było tak ciężko jak się obawiałam po pierwszej lekturze.
A teraz te nominacje. Problem jest taki, że ciężko byłoby mi polecić blogi, które mają mniej czytelników niż ja... No taka tu u mnie nisza, co ja poradzę.
Gdyby ktoś jednak z bardziej znanych blogów, które podziwiam zechciał się przed nami uzewnętrznić, to będzie mi bardzo miło! A mam tu na myśli (w kolejności alfabetycznej, a co!):
Blog o poranku: oczywiście, na pierwszym miejscu: poetyka codzienności.
cacaovo: właśnie wróciła z Paryża, już przebieram nogami żeby u niej powzdychać nad zdjęciami, podejrzewam, że są mistrzowskie;
Klęska urodzaju: trojaczki to jest dopiero wyzwanie... Fajnie się je ogląda w Klęsce. A ja się poczuwam do bycia matką chrzestną Ich plecaków ;-)
Kreacja dnia: niby blogi z pięknymi, luksusowymi ubrankami dla dzieci to nie moja bajka, ale na tę cud-brunetkę nigdy nie mogę się dość napatrzyć. No i dzięki Kreacji zjadamy z Różą na śniadanie bardzo modnie ziarenka chia!
Mama w centrum: no aż mi trochę nie wypada o Niej pisać (mi - o Niej?); ale tyle inspiracji zawdzięczam temu blogowi, że po prostu muszę się odnieść.
mamajanka: za fascynację pociągami ;-)
Manufaktura Radości: ok, wiem przecież że to jest Blog Roku, no ale zagląda do mnie, komentuje, to może i odpowie, bo i pytania jakby z Jej działki ;-)
O tym że: za nosa do książek dla dzieci;
Portki na szelkach: te zdjęcia gór, te zachwyty!

To nie wszystkie blogi na które zaglądam - zachęcam do spojrzenia na pasek po prawej - ale szczególnie w powyższych ciekawią mnie odpowiedzi na parę z powyższych pytań. To zobaczymy co z tego wyniknie, pozdrowienia!

31 komentarzy:

  1. Margaret Atwood to moje wielka miłość! :) Dziękuję za nagrodę :)
    P.s. A tak z ciekawości - dlaczego nie wypada Ci o mnie pisać? Zaintrygowało mnie to ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, szybka jesteś, jeszcze mnie złapałaś przy komputerze :-)
      Może to niezręcznie napisałam, chodziło mi o to, że chyba każdy zna Twojego bloga... No wiesz, nawet w czasopismach o Tobie piszą :-)))
      A ja tu będę nominacje łaskawie przyznawać, mam poczucie pewnej nieadekwatności :-))

      Usuń
    2. To i ja PS - a to mnie zastrzeliłaś z M.A. (czy też się zżymałaś, że Nobla dostała Alice Munro? z drugiej strony, jak się przekonałam, że są podobne w pewnym sensie, to mi przeszło ;-).
      Rozumiem w takim razie, że mogę czekać na odpowiedzi!

      Usuń
    3. Iza, nagroda od Ciebie to wielkie wyróżnienie :) oczywiście chętnie odpowiem na pytania. Czy to mają być te sam, co u Ciebie?

      A Munro tez lubie, ale M.A. jest dla mnie nie do pobicia.

      Usuń
    4. Jestem zaszczycona :-))
      Tak, pytania te same - mi się podobają ;-)

      Usuń
  2. Z ogromnej ilości Twoich, Izunia, zainteresowań i działań, zostałaś też pisarką, niesamowite... Bardzo się cieszę i kibicuję jak zawsze !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! Jak już sie otrząsnęłam z szoku na widok syrenki, złożyłam do kupy klocki i powiem Ci, że: mało brakowało a przywiozlabym Ci tę syrenkę osobiście. Jak dostałam adres do wysyłki Jarecki powiedział, że dziś będziemy tamtędy akurat przejeżdżać i moglibyśmy podrzucić. Ponieważ zamawiałaś przez AtC nie miałam maila do Ciebie a jak zadzwoniłam do Asi ona kazała nie kombinować i słać pocztą :)
    Ależ mi podbiłaś bębenek! Dziękuję za przemiłe słowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz styl komentarza ale pisanie komentarzy na telefonie mnie ciut przerasta ;)

      Usuń
    2. Np proszę, jaka historia!
      Ledwo się powstrzymałam przed zakupem drugiej syrenki, po przeczytaniu powyższego ;-))

      Usuń
  4. Te pytania są całkiem serio...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale serio może być też zabawne, prawda? :-)
      A co do pisarki - artykuł, o którym mowa stricte naukowy, więc warsztat pisarski raczej nie jest konieczny (aczkolwiek na pewno by nie zaszkodził). W każdym razie, krótko mówiąc, pisarką to na pewno nie jestem... Całusy!

      Usuń
  5. Kochana przeczytałam Twój wpis i myślę sobie to o mnie ? luksusowe ? i znowu czytam...i tak sobie myślę że muszę pokazać nasze drugie oblicze :) takie od kuchni, bo nie jesteśmy tylko tacy luksusowi :) ale ciesze się że ziarenka Chia przypadły do gustu :) i mogłam choć tutaj zainspirować :) Ściskam Was mocno i zostaję !Buziaki dla całej gromadki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To absolutnie nie miał być negatywny wydźwięk, raczej westchnienie :-)
      Bardzo jestem ciekawa tego spojrzenia z innego kąta (kuchennego?) jak i Twoich odpowiedzi,
      serdeczne pozdrowienia!

      PS A ziarenka super sprawa, nie spodziewałam się, że tak polubię. No i genialnie się nadają do przyrządzania schabowych dla Lulka - zastępując jajko :-))

      Usuń
  6. Ps Oczywiście odpowiemy na pytanie , te same co u Ciebie ??Buziak

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudne są Twoje odpowiedzi! fantastyczne! życzę Ci z całego serca, by spełniło Ci się marzenie, o którym piszesz (brzmi szalenie dostojnie i jestem pełna podziwu) (jak zawsze)
    dziękuję za nominację, jest mi szalenie miło, ale z odpowiedziami się chwilowo wstrzymam (jak przyjdzie mi wena to dam znać ;)
    pozdrawiam ciepło i bardzo dziękuję za te wszystkie miłe słowa :)
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo dziękuję za tak miłe słowa :-))
      A co do odpowiedzi - to nie ma napięcia - tylko pod warunkiem, że byłyby dla Ciebie inspirujące.
      Serdeczności :-)

      Usuń
  8. :) Dziękuję :)
    Dopisuję więc do listy postów do zrobienia :) Chyba na takie pytania jeszcze nie odpowiadałam :) No i trzymam mocno kciuki za Twoje cele, plany i cąłą resztę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi miło, że odpowiadasz :-) Jeśli jeszcze na blogu, to ho, ho!
      W każdym razie dziękuję za ciepły odzew :-))

      Usuń
  9. Myślę, że mój mini blog ma znacznie mniej czytelników!😉a do Ciebie mnie jakoś "ciągnie"😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, masz rację - w końcu to nie o popularność chodzi :-)) Pozdrawiam Cię serdecznie!!!

      Usuń
  10. Iza, no no.... małe przyjemności, kieliszek wiśniówki... a tak naprawdę to super, ze w malutkich rzeczach znajdujesz przyjemności. Czasami niepotrzebnie szukamy rzeczy wielkich, prawda?
    Poza tym cały czas jestem pod wrażeniem Twojej osoby i tego co robisz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję za tak przemiłe słowa....
      A co wrażenia - tylko czekać jak mnie dzieciaki zdemaskują, już się odgrażają, że to kiedyś zrobią :-)))

      Usuń
    2. Fajne masz dzieciaki :-) Dobrego weekendu :-)

      Usuń
  11. A ja chcę napisać, że w "Gromatce", obok świetnego realizmu w opisie rodzinnych dni codziennych i odświętnych, coraz bardziej zaczynam cenić wzmianki o książkach dla dorosłych. "Wieczne życie" kupiłam dla męża zaraz po pojawianiu się mikrorecenzji tej książki na blogu, od dziś zbieram na Denetta. Tak więc "Gromatka" dźwignią handlu księgarskiego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mi to przyjemnie czytać!!! Tak się cieszę, że namówiłam Cię na "Wieczne życie", zgodzisz się że było warto? :-)
      A Denett jest warty każdej tej złotówki (choć ja akurat zapłaciłam trochę mniej niż na okładce - od jakiegoś czasu kupuję na czytam.pl - ceny o min. 30% niższe!). Jak napisane, jaka treść! I wydanie fantastyczne - naprawdę najwyższa jakość.
      Książka jest morzem ciekawych cytatów i odniesień do dalszego pogłębiania, a przy tym podsuwa tyle interesujących sposobów JAK można myśleć o różnych rzeczach - niezwykle inspirująca.
      Mnie zachęciła mikrorecenzja w gazecie, odwołująca się do prostej recepty jak argumentować swoje zdanie - jeszcze tego samego dnia wykorzystałam tę receptę w mojej odpowiedzi na recenzję!

      A to się rozpisałam. Dzięki, że poruszyłaś ten temat :-))

      Usuń
    2. Dziękuje za info o czytam.pl Właśnie złożyłam zamówienie, które miałam złożyć w merlinie. Czas oczekiwania na oczekiwane przeze mnie książki krótszy i rzeczywiście duuuuuużo taniej, co jest istotne dla wielodzietnej kieszeni.

      Usuń
    3. O, super! Faktycznie są świetni, do tego mają książki, które merlinie od dawna niedostępne. Domyślam się, że zamówiłaś na dzień Dziecka? Może się pochwalisz ? :-)
      Ja książek na dzień dziecka nie muszę kupować, bo w końcu znalazłam te schowane przed Bożym Narodzeniem - były w pudle z sandałami... Ech...

      Usuń
    4. A widzisz... nie na dzień◙ dziecka... sobie kupiłam... Tylko, ze ja ambitnych nie czytam, mózg nie przyswaja ostatnio wiele. Chyba ze zmęczenia.

      Usuń
  12. Dziękuję! Niebawem się ogarnę i będzie wpis :) Daj mi tylko trochę czasu, bo urodziny mojej Ewki aktualnie mam na tapecie. Dwa pikniki! :))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Co do "Wiecznego życia" - mąż zgadza się, że było warto :-), ja muszę cierpliwie z potwierdzeniem odczekać, aż obdarowany zakończy lekturę. Wydawca Denetta ma też w ofercie sporo pozycji z zakres nauk ewolucyjnych, pewnie znajdziesz w nich co nieco o sprawach, które Cię frapują ;-). W każdym razie jeszcze raz dzięki za te wzmianki. No dobrze, zrobiło się naukowo, a ma być blogowo. To lecę teraz do posta gdańskiego :-)

    OdpowiedzUsuń