czwartek, 28 maja 2015

codzienność

Taki wyjątkowy jest ten ostatni tydzień majowy, i jednocześnie tak mocno wpleciony w codzienność.
Niedzielne wybory wiążące się z sentymentalną podróżą na stare mieszkanie, gdzie stawiałam pierwsze kroki jako mama, potem mama dwójki i w końcu mama trójki.
Nagranie dla radia (dam znać, jak będę wiedzieć kiedy można posłuchać) uświadamiające nam wyraźnie jak bardzo jesteśmy szczęśliwi, i momentalnie łagodniejemy.
Klasowa wycieczka Hani, z którą pierwszy raz jedzie Maciek w charakterze opiekuna. I fotografa! O, było o czym rozmawiać.
Dzień Mamy oczekiwany z taką ekscytacją, małe spiski, których usilnie staram się nie zauważać, tak jak i gór ścinków na podłodze. Niespodzianki, faktycznie zaskakujące, ale przede wszystkim wzruszające. Złożoność uczuć - jak macierzyństwo, jak codzienność.
Wyjazd Róży na zieloną szkołę z pierwszą próbą przemycenia moich kosmetyków w torbie. Nastolatka.
Urodziny Maćka ze smakołykami ... z Lidla. Bez pompy, od niechcenia, a jednak ważne.
I Dzień Dziecka na horyzoncie. Tyle tego, zaledwie w parę dni.
Taka nasza codzienność, chaotyczna, zabałaganiona, taka mnie cieszy.











7 komentarzy:

  1. Wpadłam i przepadłam :) I tak sobie tu zaglądam co chwilkę. I.... zatęskniło mi się za dużą rodziną. Ale to już chyba za późno.... :/
    Cudnie na Was popatrzeć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo mi miło..! Zapraszam Cię serdecznie, pokazuję tylko plusy dużej rodziny :-))

      Usuń
  2. Lubię te Wasze posty
    i te o chwilach wyjątkowych
    i te o bardziej codziennych, zwyczajnych a niezwyczajnych
    ciepło pozdrawiam :)
    ps. boskie zdjęcie na zjeżdżalni - jakiż refleks ma fotograf! :)) bravo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Dziękuję, że znajdujesz czas i chęci nie tylko, żeby zajrzeć, ale jeszcze żeby napisać, że lubisz - a przecież sama po czubki uszu jesteś zanurzona w swoim świecie :-))
      Serdecznie Cię pozdrawiam!

      A takiego zdjęcia zapragnął sam Lulek - powtarzaliśmy tak długo, aż wyszło ;-) Na marginesie - nigdy nie odmawiam zrobienia zdjęcia ;-)
      Za to refleksem to trzeba było się wykazać przy scenie zbiorowej, takiej jak na zdjęciu poniżej zjeżdżalni - ułamek sekundy i już część znika z kadru nieodwołalnie...

      Usuń
  3. Chyba wiem o czym piszesz....też kocham tą codzienność,normalność...no może czasem nie wszystko jest tak bardzo normalne w wykonaniu naszych dzieciaczków,ale jednak lubie tęsknie,bo czas tak szybko płynie.Uroków z posiadania w naszym przypadku trójeczki dzieci jest bardzo wiele.Pozdrawiam serdecznie.Iza

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że nie przeszły bez echa 41 urodziny Maćka, ja, niestety, zapomniałam złożyć mu życzeń...

    OdpowiedzUsuń
  5. fajne są takie kadry prawdziwej codzienności :)

    OdpowiedzUsuń