poniedziałek, 20 kwietnia 2015

korkowa podłoga w kuchni: pomalowana

Podłoga jak malowanie. Pionierska, być może jedyna taka w całym internecie...! Jak to możliwe? W każdym razie ja innej nie znalazłam. A szukałam sporo, i u nas, i za morzami, jak tylko stało się jasne, że będzie ją trzeba wymienić, bo jednak korek w kuchni po siedmiu latach nie przeszedł próby czasu.
Krótko mówiąc wyglądała okropnie. Prawdziwa podłoga, na której nie widać brudu. Bo zawsze wygląda jak brudna. Ale jednak lubiłam ten korek - bo ciepły, i nic się na nim nie tłucze. Inne opcje: nie podobały mi się (linoleum? nie..) lub były zbyt kosztowne (wymiana całej podłogi?). Co innego malowanie - małe nakłady i kupa zabawy.


Martwiło mnie trochę, że wszelkie wzmianki o malowaniu korka wiązały się z ostrzeżeniami, że się nie da, bo farba się za bardzo wchłania. To na szczęście okazało się nieprawdą - pomalował się doskonale.
Inna sprawa, że cały proces był bardzo czasochłonny. Naprawdę bardzo. Byłam na to przygotowana i cieszyłam się każdym etapem (ekhm). Dokumentując go oczywiście.
Zapraszam na przyśpieszony kurs malowania podłogi korkowej w szachownicę.

Najpierw oczywiście całą podłogę trzeba obkleić taśmą malarską. Zaskoczyło mnie, że w nasze 12 metrowej kuchni poszło tej taśmy ponad 100 metrów. Trochę było przekątnych, jak widać na zdjęciu (widać też w jak tragicznym stanie jest podłoga).



W pierwszym etapie mogłam pomalować tylko połowę kwadratów, żeby mogły się stykać. Rozmiar i położenie dobrałam tak, żeby przekątna zamalowanego kwadratu wypadała na spojeniu, bo tam podłoga wyglądała najgorzej.

Przed malowaniem trzeba było każdy kwadrat zetrzeć papierem ściernym i starannie wyczyścić. Papieru ściernego też nie doszacowałam, podobnie jak taśmy musiałam dokupić.


Efekt pierwszego etapu - dość późno w nocy, ale nastroił mnie optymistycznie. Kwadraty doskonałe. Farba ładnie, równo się nakładała, brzegi równiutkie.



W etapie drugim całą zabawę z obklejaniem trzeba było powtórzyć. Zaskoczyło mnie tylko, że odklejanie taśmy też zajmuje sporo czasu.

Przez kolejne dni pilnuję, żeby domownicy poruszali się ruchem konika szachowego, ale nikt mnie nie słucha.


Ostatni etap to nutka koloru, czyli część pól pomalowanych na turkusowo ma tworzyć dywanik. Tak jak to bywa, ostatni etap zajmuje mi najwięcej czasu, choć to relatywnie już najmniej pracy. Chyba mi się już trochę znudziło.

Ostatecznie, w ten weekend mam moją wymarzoną podłogę.




Koszt całości to sporo poniżej 300 zł, z czego 170 to czarna farba do podłóg Benjamina Moora - warta jednak tych pieniędzy - jest matowa, nie ma zapachu i narzędzia po prostu się myje wodą. Turkusowa jest o połowę tańsza, nie trzeba było jej tak dużo, ale w użyciu jest bardziej kłopotliwa (i się błyszczy). Minimalna pojemność to jeden litr - spodziewam się wielu czarnych i turkusowych elementów w tym domu w nadchodzących miesiącach. Szczególnie turkusowych - zostało mi trzy czwarte puszki... Róża zaproponowała przemalowanie na turkusowo całej kuchni, do tego chyba mimo wszystko nie dojdzie.



Mam teraz podłogę jak z obrazka, no prawie.


Radość, satysfakcja i wzmocnienie mięśni pleców - gratis!


22 komentarze:

  1. Ty jesteś szalona! :))))))
    Pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I kto to mówi... ;-)
      Dzięki :-))

      Usuń
  2. Tak, szalona to odpowiednie słowo :)). No i wspaniały mąż, który te wszystkie szaleństwa akceptuje. Bardzo lubię turkusowy kolor, poproszę trochę farby na fugi na przedpokoju w Świnoujściu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzajmy, w końcu tylko zrobiłam remont... Chociaż przyznaję, że doceniam fakt, że nikt mi się nie wtrącał :-)
      Farbę oczywiście dostaniesz - nawet z papierem ściernym w zestawie :-))

      Usuń
  3. Zachwycają mnie osoby z fantazją i pracowitością, by te swoje pomysły wcielać w życie - wielkie brawa dla Ciebie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli pracowitość jest umiejętnością odnajdywania przyjemności w tym co się robi, to faktycznie udaje mi się ją doskonalić ;-)
      Często jest też zaraźliwa - np. lektura odpowiednich blogów zdecydowanie pomaga :-)) (z ciekawością czekam na Twoje rezultaty!)

      Usuń
  4. Iza gratulacje za wytrwałość z pomysłach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wytrwałość jest tu kluczowa... Dzięki ;-)

      Usuń
  5. Szalona! Szalona! I megapracowita!
    Ps
    A nie myślałaś żeby reszte dać na biało..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze stylu rozpoznaję moją drogą siostrę Marię :-)

      Oczywiście, że rozważałam resztę na biało. Ale przyjrzałam się pomalowanym na biało krzesłom i ławie. I na zdjęciach wygląda to zupełnie inaczej niż na żywo.
      Ale na pewno domaluję "ramki" wokół turkusowego fragmentu, żeby bardziej wyglądało jak dywanik, a nie prace w trakcie :-)

      Usuń
  6. ŁAŁ!!!
    (Maria - dopiero teraz to ja) ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko-gromatko!
    Jestes nie tyle szlona co WIELKA!

    OdpowiedzUsuń
  8. Super efekt ! Turkusowy uwielbiam, też chętnie bym strzeliła kolor na podłogę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Woooow, świetnie, podziwiam chęci i wytrwałości :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesteś szalona, ze sama się za to wzięłaś. ale szacun, że zrobiłaś, bo prezentuje się świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne to sie prezentuje, czy taką podłogę trzeba co jakiś czas porządnie zabezpieczać? ja zastanawiam sie nad deską w kuchni właśnie, bo siostra położyła u siebie w salonie teraz z ArtCore i bardzo spodobały mi sie odcieni, a w połączeniu z bielą wyglądać musi to rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drewnianą połogę trzeba moim zdaniem zabezpieczyć jeśli ma byc ona w kuchni albo łazience. Możesz zapytać sie producenta u którego chcesz kupić, oni będą wiedzieć już co Ci polecić do takiej ochrony

      Usuń
    2. Deska jednak nie zawsze musi być chyba zabezpiezona, ta w kuchni i w łazience powinna być na pewno ze względu na wodę, ale ogólnie to chyba niekoniecznie. Artcore ma ładne deski, jak już tam zamawiać to zapytać się nalezy własnie podczas wyboru.

      Usuń
    3. Dokładnie u producenta można się podpytać nie ma z tym problemu raczej. Posiadasz u siebie również podłogę drewnianą? Mnie tez zastanawiają rozwiązania egzotycznych desek, bo zauważyłam, ze teraz też są coraz bardziej wykorzystywane.

      Usuń
  12. Bardzo ciekawy blog i miło się czyta i nie będę ukrywać, że się trochę uśmiecham przy tym. Rozbroiłaś mnie tym pomysłem!

    OdpowiedzUsuń