środa, 25 marca 2015

świąteczne porządki

W tym roku świąteczne, wiosenne porządki wciągnęły mnie na całego. I to takie w wersji ambitnej - w piątek kupiłam dwie puszki farby i tapetę (!), a w sobotę wałki malarskie, taśmy i klej i do pracy! Oczywiście najlepszą zabawę, czyli malowanie wzięły na siebie dzieciaki.
Zrozumiałam, że trzeba pomalować balkon, gdy któregoś dnia usuwałam zacieki w programie do korekty zdjęć...





Wałki mamy tylko dwa, żeby jakoś to wszystko kontrolować, więc członkowie ekipy wymieniają się po prostu. Ignacy załapał się na korytarz na klatce.



Już jestem z nimi umówiona na odmalowanie ściany w salonie, może w wakacje?

Ja za to miałam zabawę z tapetą. Już od jakiegoś czasu nie mogłam patrzeć na pomarańczową ścianę przy oknie w kuchni. Zbyt pomarańczowo. I jak już wyobraziłam sobie tam tapetę, to nie mogłam się od tej wizji uwolnić - uwielbiam tapety.
Maciek się tylko złapał za głowę. I miał trochę racji; same pomiary (okno, wnęka, parapet, kaloryfer, szafki) zajęły mi ponad godzinę.
Kolejne dwie godziny to odpowiednie przycinanie trzech (!) pasów, resztę trzeba było sztukować z kawałków.
Klejenie to też nie była bułka z masłem. Tapeta jest winylowa i bardzo wytrzymała, ale bardzo ciężko przykleić te brzegi, poprawki jeszcze przede mną. Łącznie z cienkimi pomarańczowymi paskami, które zostały przy brzegach i muszę je teraz zamalować na biało. Ale efekt już jest.





Kolejny etap to podłoga, do której jest przeznaczona druga puszka farby. To dopiero będzie eksperyment...
Ale porządki nie tylko remontowe się odbywały, kolejne cztery wory odnalazły swą drogę do różnych kubłów na śmieci, a kolejnych parę do schowka na półpiętrze.
Można się było zmęczyć, ale Ignacy z Różą uparli się jeszcze na pieczenie ciastek. Ja tam in bronić nie będę. Zakończę więc sympatycznymi zdjęciami kulinarnymi (?). Różę zainspirowała nowa książka kucharska z Lidla tylko ze słodyczami (dodają do dużych zakupów). Pięknie wydana i sfotografowana, tak na marginesie.



Jednak zdjęć w stylu nie udało mi się zrobić. Najpierw Ignacy dostał, hm, kociokwiku?




A potem Róża spontanicznie zdecydowała, że chce pozować ... w spodenkach ... na głowie. Zostawiam Was z tym. Pozdrowienia!



11 komentarzy:

  1. Tak zapragnęłam sprawdzić Wasze porządki i remonty, że już kupiłam bilety na samolot do Warszawy i z powrotem ! :)) Cieszycie się, prawda ? A Róża wygląda, jak rasowy, francuski kucharz ! Zamawiam ciasteczka na mój przylot... Do zobaczenia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, będzie się działo..! Z ciastami startujemy z Twoim przylotem ;-)

      Usuń
  2. Pracowita i wesoła z Was gromadka ;)
    Bardzo intryguje mnie cóż to za smakowitości przyrządziła Róża?
    Pozdrawiam wiosennie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki..!
      Faktycznie, jak mogłam pominąć sedno - ciasteczka kokosowe, 10 minut po zdjęciach już ich nie było...
      Pozdrowienia!

      Usuń
  3. Róża z gaciami na głowie, BOMBA :) A z tymi porządkami wpędzacie mnie w poczucie winy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To absolutnie nie było moim zamiarem :-))
      Może, inspirujemy..? :-))

      Usuń
  4. Ale wesoło!!
    piękna ta tapeta, wyobrażam sobie jak Ci teraz fajnie - kiedy tak człowiek sobie powymierza, poprzykleja, napracuje się, nazachwyca - od razu mu się inaczej oddycha, inaczej kawkę pije i skrzydła tak jakoś same rosną :)
    no i to malowanie do tego - super jesteście pracusie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełne zrozumienie :-)
      Tak długo jak pracę daje się podciągnąć pod pewnego rodzaju, hm, hobby, to tak, jestem pracusiem :-))

      Usuń
  5. Przepraszam, że nie na temat ale nie mogę znaleźć Twojego adresu e-mailowego. Zbieram się do zakupu tornistrów dla trojaków, od września pierwsza klasa. I skłaniam się bardzo ku tornistrom froy&dind, jaki pokazywałaś jakiś czas temu. Stąd pytania: 1. w jakim stanie jest Wasz tornister po mniej więcej roku użytkowania? Czy nadal byś go poleciła? 2. Czy Twoim zdaniem nie jest to zbyt duży plecak na pierwszoklasistę? Wpatruję się w Hanię na zdjęciu i zastanawiam, czy jednak może to bardziej dla 11 latki a nie dla malucha... A ponieważ wydatek na 3 to już nie bagatela, mam wątpliwości. Każda wiadomość będzie ważna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, z przyjemnością odpowiem.
      Więc wizualnie jest super - łatwo go utrzymać w czystości, ten laminat faktycznie się sprawdza. Nawet bawełniane lamówki nie są jakoś brudne. Woda z mydłem i szczoteczka i jest świetnie. Tylko plamy z atramentu niestety nie daje się ruszyć - nie próbowałam w pralni chemicznej, bo nie mamy na tym punkcie bzika (ekhm).
      Wytrzymałość też bez zarzutu - co prawda ze dwa, czy trzy razy musiałam ręcznie przyszyć coś przy ramiączkach, ale to nie był problem, łatwo to było naprawić i wygląda tak samo jak przedtem.
      Rozmiar - na Hanię świetny, dla Ludwika (5 lat) stanowczo za spory. Z drugiej strony chyba jest idealny na klasy 1-3, Róża już by z takim nie chodziła. Lulkowi też pewnie raczej takiego nie kupię, bo nie jest w jego stylu (ani wśród jego priorytetów, żeby było w stylu ;-). Ale gdybym miała jeszcze jedną Hanię to myślę, że kupiłabym jeszcze raz :-)
      Uff, trojaczki to naprawdę wyzwanie...
      Nie wiem czy pomogłam, jakby co to śmiało jeszcze pytaj, pozdrawiam!

      Usuń
    2. Pomogłaś. Zamówione :) Trzy kolory.
      Dziękuję i życzę fajnych świąt!

      Usuń