środa, 18 marca 2015

moje małe uzależnienia oraz dlaczego zatrudnić panią do sprzątania

Zacznę przyjemnie - od uzależnienia, a może raczej niewinnej przyjemności. Po prostu muszę się tym podzielić, bo to moje uwielbienie wszech-czasów. Takie, o którym ma się ochotę opowiedzieć całemu światu, jak to z prawdziwym uczuciem.
A chodzi o ... kardamon. Odkryłam go na koniec grudnia, gdy zamykano w mojej okolicy sklep z przyprawami i zajrzałam skorzystać z promocyjnych cen. Od tego dnia nie wyobrażam sobie dalszej egzystencji bez tych małych ziarenek.
Dodaję go rano do owsianki, posypuję nim ciasto lub kanapkę z dżemem, dorzucam do każdej kawy. I oczywiście przegryzam przez cały dzień. W pracy cudownie odświeża umysł. Wieczorna lektura, czy serial bez niego, to już zupełnie nie to. Ślady bytności zaznaczam kardamonowymi łuskami.
Nie ma pewnie jakiś szczególnych prozdrowotnych właściwości, ale - zastępuje mi wszelkie możliwe przekąski, nic mnie specjalnie poza kardamonem nie kusi. No i ten obłędny zapach... Gdyby były takie perfumy...
Oczywiście w styczniu szybko pożałowałam, że nie wykupiłam całego zapasu, bo jak zaczęłam potem szukać, to okazało się, że jest dość drogi (min. 4zł/10g). Kupowałam to tu, to tam, aż natknęłam się na niego w Marks&Spencer - w pięknych słoiczkach 33 gramowych,w niezłej cenie 14 zł, do tego nie wysuszony, nie za ostry, idealny. Ostatnio była promocja 20% i kupiłam 4 słoiczki hurtem, nie mogłam się powstrzymać przed zrobieniem im zdjęcia. I już żałuję, że nie wzięłam więcej, bo przekonałam się, że jeden słoiczek wystarcza mi raptem na tydzień.



Rozgryzanie tych cudnych ziarenek wspaniale łagodzi wszelkie trudy i stresy. Choćby i takie wiążące się z cotygodniową wizytą pani Ludy, która pomaga nam ogarniać ten cały chaos. Czy ktoś myślał, że będę tu się przechwalać lśniącym mieszkaniem, które wita mnie we wtorki po powrocie z pracy? Nie tym razem. Tym razem pani Luda zarządziła wiosenne porządki.
No ok, ale to co się ukazało naszym oczom po południu przerosło wszelkie wyobrażenia. Każda, ale to każda szafka i półka w pokoju dziewczynek została opróżniona, pięknie wytarta i ... Wielkie Państwo sobie to teraz tylko posegreguje i poukłada.
Trzy godziny później, tuż przed 22 Ignacy i Róża wytaszczyli z pokoju cztery worki śmieci.
Sami nigdy byśmy się na takie przedsięwzięcie nie porwali. Dziękujemy pani Ludo.
Ale może poprzestańmy na pokoju dziewczynek? Proszę, litości..!


Na drugim łóżku było drugie tyle. I na biurkach. I szafce z zabawkami. O.

15 komentarzy:

  1. Ojoj, czuję ile było sprzątania - zwłaszcza z dziećmi, kiedy im często żal wyrzucać to czy tamto a przecież wszystkich dzieł i pamiątek nie da się trzymać...
    ale za to już Wam zazdroszczę tej czystości i tego cudnie emanującego na duszę ładu ;)

    a z kardamonem mnie zaskoczyłaś - w najbliższym czasie poszukam w sklepach i dam się zauroczyć - nigdy nie przeżyłam z przyprawą tego co Ty, albo masz fenomenalny dar dostrzegania nadmiaru piękna (co już samo w sobie jest powodem mojej zazdrości) albo ten kardamon jest w istocie taki boski.. no jest jeszcze jedna ewentualność - Ty i kardamon byliście sobie przeznaczeni i tworzycie duet nie z tej ziemi, nie do powtórzenia :) ale i tak poszukam i sobie kupię, a co ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jeśli chodzi o wyrzucanie to chyba ja jestem najbardziej sentymentalna, więc lepiej gdy robi to Maciek. Ja staram się nie patrzeć. Ale co jakiś czas nie wytrzymuję i rzucam się do worka i podnoszę alarm: -Ignaś, tata chce wyrzucić twojego misia, pamiętasz jak płakałeś gdy kiedyś został w piątek w przedszkolu na noc? Przychodzi Ignacy:- No tak, ale chyba już się nim nie bawię... (cios w serce) Jeszcze kilka moich rozdzierających serce argumentów i miś jednak uratowany, uff...

      A kardamon - kup kochana koniecznie i powiedz mi jakie perfumy mają taką nutę - jestem pewna, że znasz się na tym, od kiedy przeczytałam, że perfumujesz się "hotelowymi pokojami" :-)

      Usuń
  2. aż takiej miłości do kardamonu nie mam, ale lubię, lubię:) u nas też by się przydały takie porządki, może przed świętami się uda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he, dobrze mieć swoje nieszkodliwe dziwactwa :-)

      Usuń
  3. Zaraz idę szukać kardamonu, muszę sprawdzić, jak to działa :)). A sprzątanie szafek to trauma dla większości ludzi, tylko ciocia Ela umie się pozbywać niepotrzebnych rzeczy natychmiast, i dlatego nie przechodzi corocznej gehenny sprzątania domu ! :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, nie wiem... Nawet w jaskiniach trzeba chyba było sprzątać na wiosnę :-))

      Usuń
  4. Izunia, szkoda że nie zrobiłaś wpisu poświęconego TYLKO dziadkowi Jurkowi z okazji jego 70-tych urodzin - proszę,nadrób to !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, wpis na zamówienie? Chyba będzie ciężko ;-) Może wnuki by się podjęły? A może przy okazji relacji z urodzin..? A może tu nie jest Koncert Życzeń? ;-))

      Usuń
  5. Bo akurat 18 dałaś wpis, więc tak mi się nasunęło...A materiału zdjęciowego z dziełami Jurka i z jego częstych odwiedzin masz pełno. To tylko przypomnienie...

    OdpowiedzUsuń
  6. jest taki wulkan w Turcji, który pachniał mi kardamonem... miło powspominać przy kawie (mama taką robi)

    wiosenne porządki i wyrzucanie - znam ten ból :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, jestem tureckim wulkanem! Najczęściej w stanie spoczynku niestety (?) :-))

      Usuń
  7. u naszego Młodego także przydałyby się takie wiosenne porządki, zwłaszcza w szufladach pełnych "skarbów" ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szuflady mnie przerastają. Ale pani Luda nie ma żadnych hamulców...

      Usuń
    2. a kardamon trafił do mnie wczoraj .... w prezencie z Hiszpanii, całkowicie przypadkowo ... i dlatego tu wróciłam sprawdzić raz jeszcze jak go stosujesz .... :)

      Usuń
    3. O, szczęściara...!
      Ja nie stosuję, pożeram w całości ;-)
      Ale zaczynałam od bułeczek kardamonowych, tylko że zawsze mi było za mało w nich kardamonu, aż doszłam do wniosku, że po co mi bułeczki :-))

      Usuń