wtorek, 17 lutego 2015

kowboj na ostatki i odpowiedzi na pytania

Nie chodzi o pytania egzystencjalne typu westernowego, tylko o takie, które zadała mi niezwykle pozytywna, słynąca z pięknych przyjęć i niezwykłej umiejętności przyjmowania dziecięcej perspektywy Magda z bloga o poranku, ho, ho, już jakieś dwa miesiące temu. Tak, musiałam sobie przypomnieć te pytania (są tutaj), powstałe w ramach, o: Creative Blog Tour! Oraz przypomnieć moje wyjaśnienie czemu dopiero teraz. To akurat proste - święta, ferie, praca. I życie w tle, a może raczej na pierwszym planie.

Powzięłam wewnętrzne przekonanie, że dzień urodzin to będzie dobra okazja, by dla odmiany skupić się na sobie na swoim blogu. I prawie się udało, tydzień później. Może to przez ten fantastyczny rysunek, który jakby dla zachęty przysłała mi Marysia (moja artystyczna siostra). Aż się prosił, żeby nim machać na blogu. Więc zaczęłam od wyglądu, a treść dopiero dzisiaj. Proszę bardzo.


  • Nad czym obecnie pracuję?
W momencie gdy pierwszy raz czytałam te pytania na blogu Magdy byłam bardzo pochłonięta pewnym artykułem, nad którym pracuję już od dobrych dwóch lat próbując go zamieścić w Bardzo prestiżowym czasopiśmie z mojej branży (może linka? proszę). Ostateczny termin odpowiedzi recenzentom wypadał w połowie stycznia (tuż przed feriami, uff), więc hasło 'praca' oznaczało dla mnie wyłącznie pracę zawodową.
I może rzeczywiście trochę tak jest, że zabawa jest adresowana do profesjonalnych kreacjonistek. Albo przynajmniej pół-profesjonalnych, czy chociaż wyspecjalizowanych. Nie pasuję. Ale to nic.
Więc jeśli chodzi o najradośniejszy rodzaj twórczości, to obecnie nie pracuję nad niczym. Jest sporo rzeczy zaczętych (szaliki na drutach, dwa naraz, czemu nie? filcowy konik dla jednego z Trzech Króli, który to już rok? czy monumentalny plan na tapicerowanie fotela pamiętacie podnóżek?) i parę drobiazgów, nad którymi się chwile przysiądzie i jeszcze tego samego dnia jest po nich posprzątane, więc ciężko to szumnie nazwać, że nad nimi "pracuję".
Ale poza uczelnią absorbują mnie aktualnie podróże, a właściwie ich planowanie. A najbardziej ta najbliższa, już za tydzień do Paryża (tylko 2 i pół dnia i ochota, żeby zobaczyć 'wszystko'). Jestem pewna, że relacja będzie.
  • Czym moja praca różni się od innych?
I znowu najciekawiej byłoby pewnie odnieść się do pracy na uczelni, ale pozostańmy w temacie. No więc pewnie się szczególnie nie różni od innych amatorek. No może liczbą nitek, nierówności, tzw. niedoskonałości. I może trochę różnorodnością. Pracowałam już z różnymi materiałami, trochę jak te kleje do wszystkiego - glina, papier, karton, drewno, szkło, tkaniny, metal.
Lubię naprawiać, lubię przerabiać, lubię odtwarzać piękne, artystyczne dzieła innych. Największą mam satysfakcję, gdy możliwie najwięcej materiałów nie pochodzi ze sklepu, no chyba, że ze szmateksu. Taka trochę prl-owska mentalność.

  • Dlaczego tworzę i piszę bloga?
 Ha, to dopiero zagadka. Z potrzeby podziwu? Serio, jak się nad tym zastanowiłam, to wydaje mi się, że w sferę publiczną wychodzimy z trzech pobudek: z potrzeby podziwu, z potrzeby pieniędzy lub z potrzeby pomocy. To chyba się najlepiej wpisuję w tę pierwszą. A skąd się ona bierze? Pozostałe dwie chyba prościej uzasadnić.
W każdym razie pytanie zasadnicze, to za co chcemy aby nas podziwiano.
Ok, moja początkowa pobudka była taka, żeby pokazać plusy dodatnie życia w rodzinie wielodzietnej. Może męczyły mnie trochę te pytania "jak sobie radzę z czwórką dzieci", teraz mogę odpowiadać "-Świetnie, mam nawet takiego bloga 'gromatka', proszę sobie zerknąć w wolnym czasie". Oczywiście tak nie robię...
  • Jak wygląda mój proces tworzenia?
Klasycznie, w stylu MacGyvera. Tu coś dokleić, tam zamalować. Często liczy się szybkość uzyskanego rezultatu. Najczęściej ten proces tworzenia jest podyktowany potrzebą chwili, ot, choćby ten kostium kowboja, o którym w tytule. Uszyty w dzień naszego powrotu z Alp, nazajutrz Ludwik miał bal "na ludowo". Fajnie wyszły te zdjęcia, więc ponieważ nie było okazji pokazać a wpis bez zdjęć to u mnie jakoś nie to, więc zamieszczam na koniec (kamizelka, chusta i frędzle przy spodniach, rewolwer z papieru, konik uszyty 5 lat temu):






***

Zabawa z odpowiedziami polega na puszczaniu pytań dalej w świat. Chętnie bym poznała odpowiedzi mojej najmłodszej siostry Marysi, która takimi rysunkami jak na moim banerku ozdabia każdy wpis na swoim blogu woodfoodcoffee (na swoim, współtworzonym z swoim chłopakiem, niezwykle hipsterskim ;-). Może uda się wrócić na artystyczne, kreatywne tory.
Pozdrowienia!

5 komentarzy:

  1. My też mieliśmy etap kowbojski :-))
    Z pozdrowieniami
    Joanna
    podrodzinnymdachem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie!! wszystko!! odpowiedzi, humor, styl, stosunek do siebie :))))))
    strój kowboja, zdjęcia, mina kowboja, pies super model
    i słowa o mnie :))))) ściskam :))) jesteś niesamowita !!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! :)
      niech Ci się marzenia pospełniają a Paryż stanie na wysokości zadania i poza czarem uwiedzie też pogodą :)

      Usuń
  3. Izabela, piszesz dla mamy i reszty rodziny, to proste...:)) Jak masz nie pisać, jak jesteś tak wszechstronnie utalentowaną osobą ? Masz to po rodzicach ! A kiedyś wydasz książkę pt. Gromatka, i będziecie wspominać, wspominać,wspominać... Ucałowania !

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha no to teraz muszę chyba odpowiedzieć ;)
    Jak tylko znajdę chwilkę, bo na razie pomimo posiadania tylko dwóch psów a nie gromatki! trochę nam czasu brakuje, nawet na kolejne posty na blogu... Ale postaramy się :)

    Marysia i Tomek z woodfoodcoffee ;)

    OdpowiedzUsuń