środa, 4 lutego 2015

Hania syrenka- ósemka

Dzisiaj nasza mała Hania skończyła osiem lat. Osiem lat! Niesamowita z niej osóbka. A niesamowitość uwielbia ponad wszystko.
W czasie naszego narciarskiego wyjazdu zrobiliśmy sobie dzień przerwy na termach. I właśnie na termach, tuż po wejściu Hania stanęła jak wryta przed plakatem reklamującym warsztaty "pływania jak syrenka". My byliśmy we wtorek, a warsztaty w piątek... Rozczarowanie ogromne, obiecałam więc, że sprawdzę, czy u nas też się coś takiego nie odbywa. Ale nie, przynajmniej ja nie znalazłam. No i cóż, czy może być coś lepszego, niż spełnianie marzeń z okazji urodzin? Trzeba było tam w piątek wrócić.




Pływanie jak syrenka okazało się nie takie proste, bo polega głównie na nurkowaniu. Z głową nad wodą można pływać tylko na plecach. Ale Hania była zachwycona, a i przemiła instruktorka bardzo ją chwaliła. Fajnie tak było moją córeczkę obserwować jak sobie radzi z tym wyzwaniem. Moja mała syrenka, ucząca się używać ogona, pod czujnym okiem dorosłej syreny mówiącej w niezrozumiałym języku.





Teraz Hania marzy o własnym ogonie. Bez namysłu poprosiła bym jej taki uszyła - to przyjemne, że tak we mnie wierzy. Na termach można taki zamówić za, bagatela, 130 euro. To też stanowi pewną motywację... Zaraz sprawdziłam, że monopłetwę (tak się fachowo nazywa) można u nas bez problemu kupić, a doszyć do niej ogon? To już powinna być bułka z masłem.

A póki co drukuję tekst piosenki "Tomorrow" z filmu Annie (na punkcie którego, jak też ścieżki dźwiękowej z niego Hania kompletnie oszalała, ten wyjazd zawsze będzie mi się kojarzył z piosenkami z Annie). Będziemy się uczyć "Tomorrow", bo za tydzień Hania chce wystartować w konkursie piosenki zagranicznej organizowanej przez szkolną świetlicą.
Wcześniej jednak czeka mnie wyprawienie urodzin. W stylu... Katy Perry..! Już w tę sobotę.
Niesamowita jest ta moja ośmiolatka.

Hartem ducha chyba tylko Maciek jej dorównuje. Wszyscy ledwie co wystawiają nos spod kołdry, a Hania już w pełnym rynsztunku. Na rolkach psa wyprowadzi. I świeże bułeczki po drodze kupi. Czasem przecieram oczy ze zdumienia...



***

Aktualizacja: prezent od Marysi, przysłany wieczorem, po lekturze bloga (przy okazji, polecam nowego, kulinarno-graficznego bloga Marysi:http://woodfoodcoffee.com/)


7 komentarzy:

  1. jaki ciepły tekst..
    sfora myśli przebiegła mi z tupotem w czasie lektury, ale gdy chciałam je ująć w komentarz zostały jedynie echa :)
    po pierwsze - sto lat! udanej imprezy i powodzenia w rozwijaniu kariery dla jubilatki!
    a potem - macie szczęście - Ty matko, że takie Ci dziecię wyjątkowe, pełne energii, uśmiechnięte wyrosło // chociaż to może wcale łut szczęścia - im częściej zaglądam, tym bardziej jestem przekonana, że po prostu zasługujecie nawzajem na siebie z Waszą gromadką :) //
    a córcia, że otaczają ją ludzie gotowi spełniać marzenia - nawet te niesamowite...
    warto, prawda?
    tym bardziej, że z każdym kolejnym razem może nie być to już tak proste jak przyszycie ogona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że podzieliłaś się tymi myślami, dotykają sedno, a przynajmniej chciałabym wierzyć, że tak jest.
      Dziękuję.

      Usuń
  2. Brawo, Haneczka, Ty to masz energię ! Rośnij zdrowo, będziesz podporą swojej niezwykłej mamy. Całuski, babcia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jednym slowem: Rodzinka.pl z Was jest :)))

    Sto lat dla Haneczki, niech zyje w zdrowiu i spelnieniu!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech nam żyje :-)
      Pozdrowienia serdeczne!

      Usuń
  4. 100 lat Hańcia!!!
    M ;)

    OdpowiedzUsuń