czwartek, 27 listopada 2014

tapicerka

Dzisiejszy wpis ma na celu głównie podtrzymanie mojej motywacji. Mianowicie już jakiś czas temu podjęłam odważną (w moim mniemaniu) decyzję o samodzielnym tapicerowaniu mojego starego, trzynastoletniego fotela. To znaczy, gdyby on faktycznie był mój (tylko i jedynie) to może ten temat by się nie pojawił. Najczęściej jednak fotel jest okupowany przez któregoś z domowników, bo jest idealnym miejscem do czytania. Figa też tu dodała swoje, zanim poznała reguły gry. Zatem aktualnie mój ulubiony fotel szpeci imponujące rozdarcie, ciągnące się przez pół siedziska; jak również liczne plamy...
Fotel jest w komplecie z podnóżkiem, i to od niego właśnie rozpoczęłam dzieło. Inaczej bym się raczej nie porwała. Materiał to wielka zasłona, którą już od paru lat chomikowałam, po zdobyciu za bezcen na allegro - najprawdziwszy, oryginalny William Morris! Wzór jest mało adwentowy, więc uznałam, że to ostatni moment aby pokazać co zrobiłam:


Zajęło mi to parę wieczorów. Największym zaskoczeniem był nakład pracy przy zdejmowaniu wcześniejszego obicia - trzeba było wyciągnąć ze dwie garście zszywek, tak na oko. Na szczęście okazało się to świetną zabawą dla dzieciaków, kolejno pomagali mi Ignacy, Hania i Lulek. Ja podważałam zszywkę śrubokrętem, a pomocnik wyciągał ją kombinerkami.
Jak widać powyżej, efekt nie jest idealny, ale od początku się z tym liczyłam. Jest jednak całkiem zadowalający.
To teraz przede mną tylko fotel. Chciałabym zdążyć do Świąt...


9 komentarzy:

  1. Jestem pełna podziwu ! Piękny materiał ukryje małe braki - myślę, że i fotel, i jego użytkownicy będą zadowoleni. Tylko czy dasz radę do świąt, skoro czekają: kalendarze adwentowe, pierniczki i tysiąc innych spraw ?! Powodzenia :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, dokładnie takie miałam nadzieje co do materiału - z gładkim ten numer by nie przeszedł ;-) A co do całej reszty, wydaje mi się, że to już mam opanowane, potrzeba nowych wyzwań :-))

      Usuń
  2. Trzymam kciuki coby wszystko poszło po Twojej myśli, a efekt olśnił wszystkich! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ogromne!!! Chociaż ciągle mam jeszcze lęk, żeby podnieść na ten mój piękny fotel rękę :-)) W każdym razie na pewno pokażę - jak nie w tym roku, to w następnym...

      Usuń
  3. A Tata się martwi kto po nim odziedziczy zakład stolarski ......... Iza widzę, że masz więcej ukrytych talentów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja to się martwię jak to Tacie pokazać - wiesz, biorąc pod uwagę ten Jego perfekcjonizm ;-)) A warsztat swoją drogą też mnie zawsze kusił :-)

      Usuń
  4. Ale fajnie:)))) Bomba! Jesteś absolutni multi tasking!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he... Staram się to przekuwać na zaletę ;-) Ale to różnie bywa...

      Usuń
  5. Przepiękny fotel. Marzę o takim. Podnóżek też mi się marzy, bardzo... tylko miejsca w mieszkaniu wciąż brak ;( Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny na moim blogu ;) Aga

    OdpowiedzUsuń