piątek, 7 listopada 2014

Ludwik - pięcioletni teatromaniak

Piąte urodziny Ludwika zbiegły się z uzyskaniem przez niego odznaki teatromaniaka, czyli wiernego widza teatru Guliwer. To oznacza, że w piątym roku swego życia Ludwik obejrzał 8 przedstawień. A nawet o kilka więcej, bo nie od początku uczestniczyliśmy w akcji, no i nie tylko do teatru Guliwer chadzamy. O dziwo, bo Guliwer zrobił wspaniały gest dla rodzin wielodzietnych i udostępnił i dla rodziców i dla dzieci bilety po 5 zł! I tak lubiliśmy go już wcześniej, ale po takiej uprzejmości zostajemy dozgonnymi fanami.
Wręczenie odznaki jest bardzo emocjonujące, przed każdym spektaklem ogromny Guliwer z wielgachnym nosem zaprasza na scenę dzieci, które zebrały osiem naklejek, przypina medale, przybija pieczątkę i pozwala wybrać pacynkę ze swego wielkiego kufra. Wielkie emocje!






Oczywiście razem z Lulkiem wystąpiła też Hania.




Humory dopisywały wszystkim już przed przedstawieneim.








Specjalnie dla czytelniczek bloga przeprowadziłam krótką ankietę, które przedstawienie podobało się najbardziej. Ludwik zdecydowanie wybiera "Dzień dobry świnko!", reszta dzieciaków (i Maciek!) stawia na Alladyna, a dla mnie najlepsza była "Amelka, bóbr i król na dachu" (albo "Olbrzym", albo "Pchła Szachrajka", albo ..). Na pewno wszystkim możemy polecić płytę z piosenkami ze spektakli "Muzyczne Koziołki" - towarzyszy nam w każdej podróży, a już disco przebój a'la Prince z "Dzień dobry świnko!" jest absolutnym hitem wszystkich.

No dobrze, ale co z urodzinami. Tradycyjnie, na jednym dniu się nie kończy. Zaczynamy od kameralnych, rodzinnych obchodów i tak się pomału rozkręcamy.


Światło łaskawie nie ujawnia jaką totalną katastrofą był ten bezjajeczny tort (choć w smaku nienajgorszy). Kolejny zrobiony do przedszkola bardziej przypominał naleśnik (dowód tutaj). Jutro robię następny - pojedzie z nami do dziadka Jurka, do Gostynia. Może lepiej mi pójdzie. Ostatnią szansę będę miała przy obchodach z przyjaciółmi. Powinnam dojść do wprawy....

1 komentarz: