poniedziałek, 30 czerwca 2014

Hania na koloniach (jak też Ignacy i Róża)

Jak dobrze przyjeżdżać w miejsca dobrze znane. Polubiliśmy ten zakątek nad rzeką - i chociaż dopiero trzeci raz przywieźliśmy dzieci na kolonie z Zakościelu, to dzięki formule tych obozów, zgodnie z którą rodzice zarówno przywożą jak i odbierają tu dzieci, mamy już całkiem dużo wspomnień z tym miejscem związanych.
Hania została po raz pierwszy. Była tym faktem bardzo podekscytowana, z dumą i radością pobiegła ku nowym wyzwaniom i przygodom.


Mam nadzieję, że z beztroski nie wyrosną ośle uszy. A nawet jeśli, są przecież przeurocze!




Ignacy i Róża prawie natychmiast zniknęli mi z oczu, nie zdążyłam nawet zrobić jednego zdjęcia.
Nie kryjąc żalu próbowałam rzucić się do rzeki. Żart.


Tak naprawdę, to miło sobie spędzaliśmy czas nad rzeką... Tym razem, zapewne z powodu deszczowej pogody było zupełnie pusto, do tego przyjemnie ciepło i leniwie. Postanowiliśmy, że kiedyś musimy spędzić takie właśnie leniwe wakacje, z walizką książek, bez żadnych planów.



Tak marzycielsko było, dopóki Lulka nie użądliła pszczoła. Sezon uważa się za otwarty (nie pamiętam już od kiedy w każde, ale to w każde wakacje któreś z naszych dzieci zostaje ugryzione - przynajmniej nie uznajemy już takiego wydarzenia za powód do paniki).
A potem już tylko pożegnania i trzeba wyjeżdżać. Żal mi było się rozstawać, jakoś Warszawa nie wydawała się specjalnie atrakcyjnym celem podróży. Wolałabym jeszcze pobrodzić po wodzie, razem z Rózią opiekować się znalezionym pisklaczkiem, bujać się w hamaku. Jeszcze nie teraz...


Jeszcze tylko msza w kościółku Św. Idziego na przepięknym wzgórzu i do domu.



Lulek może się już w pełni napawać statusem jedynka. Dziś się już dopytywał kiedy wracają...


PS Tak się składa, że kolonijne wyjazdy zbiegają się z rocznicą powołania tego bloga (ciekawe czemu), więc jeśli kto ma ochotę na wspomnienia to zapraszam tutaj i tutaj.

8 komentarzy:

  1. Ach, wspaniałych wakacji raz jeszcze :) buziaki dla jedynaka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawzajem :)) Pozdrowienia serdeczne!

      Usuń
  2. Przy okazji ciekawej lektury - dzięki za odesłanie koszuli.( Szminek nie znalazłaś ?). No i proszę jedynakowi z przypadku nareszcie obciąć grzywkę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O żadnym przypadku nie ma mowy ;-) Wszystko w swoim czasie..!

      Usuń
  3. Bardzo lubię Pani bloga! z niecierpliwością czekam na nowe posty. Dodaje mi Pani wiary i nadziei i optymizmu w tym, że posiadanie większej ilości dzieci to przecież możliwe nawet w dzisiejszych czasach! zawsze gdy czytam Pani bloga i oglądam zdjęcia to już już chciałabym mieć kolejne dziecko:) Choć wiadomo nie zawsze jest kolorowo:) Ale na pewno wesoło. Ja mam póki co dwójkę. Ale nie mówię stop:) Pozdrawiam serdecznie!
    ps. na tych zdjęciach z najmłodszym synkiem jakoś tak smutno i pusto :) bardzo brakuje reszty! Gratuluje Gromadki!
    w razie wolnej chwili (a taka się zdarza?) zapraszam do siebie!:) takczuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki miły komentarz, dziękuję bardzo! Faktycznie, duża gromadka to właściwie samograj - podziwiam mamy niewielodzietne, które prowadzą takie fajne ciekawe blogi, jak Twój (bo chyba możemy być na 'Ty'?).
      Bardo było miło przeczytać takie pozytywne słowa, serdecznie pozdrawiam!!

      Usuń
    2. możemy być na Ty - no jasne:) nie chciałam się tak od razu wychylać i pisać na Ty skoro nawet się nie znamy:)pozdrawiam i do następnego "przeczytania"

      Usuń
  4. No w przypadku wakacji :)).

    OdpowiedzUsuń