czwartek, 23 stycznia 2014

nasza szopka najpięknięjsza

Mamy własną szopkę, nawet kilka, i to nie tylko w sensie przenośnym. Serio, mieliśmy mnóstwo frajdy i zamieszania przy robieniu tej szopki, a właściwie postaci - sama szopka to dzieło (kolejne) Dziadka Jurka.



W tym roku dorobiliśmy tylko trzech króli. No cóż, wszyscy mieli przybyć na zwierzętach, ale gdy trzy dni przed ostatecznym terminem mieliśmy jedynie małego słonia (który okazał się małym słoniem dopiero po uszyciu, pierwotnie miał być jedynym słoniem) plany trzeba było szybko zmodyfikować.
A skąd ten termin? Tradycją już stał się nasz udział w rodzinnym konkursie na bożonarodzeniową szopkę organizowanym przez nasz lokalny ośrodek kultury - Dorożkarnię. Trzeba przyznać, że taka mobilizacja, tzn. postawienie konkretnego celu bardzo pomaga, w przeciwnym razie chyba byśmy poprzestali na małym słoniu, ewentualnie prace trwały by do Wielkanocy i nasz salon ciągle wyglądałby jak wyjątkowo niechlujna pracownia krawiecka...
A tak - do wspomnień o trochę zwariowanym i trochę magicznym procesie tworzenia dołączymy jeszcze jedno - jak to odebraliśmy z dumą nagrodę organizatora za najpiękniejszą szopkę. To wydarzenie będzie bez wątpienia współtworzyć jej legendę... No dobrze, pora na trochę szczegółów:




Na małym słoniu ostatecznie wylądował Pan Nilsson, z tego domku


Bardzo lubimy ten konkurs w Dorożkarni, jest naprawdę świetna atmosfera. Kameralnie i wielopokoleniowo:

Głosują wszyscy, duzi i mali - z wielkim namaszczeniem i sprawiedliwie - chociaż była nas siła, nagrody publiczności nie zdobyliśmy...


W czasie liczenia głosów odbywa się mini koncert piosenek o tematyce świątecznej, mimo że to styczeń to słucha się ich z dużą przyjemnością i wzruszeniem. Czytelniczki z Warszawy gorąco zachęcam do odnotowania w pamięci i udział w przyszłym roku - to potrafi uzależnić, my byliśmy już czwarty raz (na pięć możliwych).
Za rok też się na pewno pojawimy, po prostu podziwiać kreatywność innych rodzin, bo naszej szopce już splendorów wystarczy (ale mam nadzieję, że pozostali królowie i tak doczekają się swojego konia i wielbłąda). A nagrody były nie byle jakie, bo od lokalnych sponsorów: talon na pizzę od Sergio Pizza (najlepsza pizza w tym mieście, naprawdę!) i piękny bukiet od Trendy Floor. No i ogromny piernik jako statuetka, wykonany przez opiekunkę konkursu, przemiłą Panią Kasię:


To jak, widzimy się za rok?

Czy widzicie złodziejaszków z lego? Próbują wykraść Jezuska...

4 komentarze:

  1. Czy już macie jakieś propozycje na scenografie i kostiumy w teatrze ? :)). Serdecznie gratuluję, po prostu coś pięknego !!! Gratulacje !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Takiego słonia to sama bym przygarnęła ;-)
    Maria

    OdpowiedzUsuń
  3. jestescie mistrzami DiY, pod domku Pipi to kolejna rzecz jakiej wam zazdroszczę, choć 3 lata temu tez zrobiłysmy fajna szopke, teraz mamy szopke w postaci 3 magnesów na lodówce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, bardzo dziękuję za przemiłe komentarze :-))

    OdpowiedzUsuń