wtorek, 14 stycznia 2014

koncertowo

Mój najlepszy świąteczny prezent: wizyta w filharmonii.




Czy to nie brzmi pięknie? No cóż, nie to żebym była aż takim melomanem, to w końcu moja druga taka wizyta w życiu - pierwsza tak dawno temu, że chociaż w tym samym towarzystwie to On tego nie pamięta...

W każdym razie absolutny strzał w dziesiątkę. Zaczynając od tego, że wreszcie moja jedwabna suknia ze szmateksu sprzed roku mogła ujrzeć światło dzienne - w pełnej krasie:


I blasku, (chyba już zawsze będę pilnować, żeby robić sobie prześwietlone zdjęcia, hi, hi) :


Sam koncert cudowny. W pierwszej części francuski wirtuoz wiolonczeli o aparycji Antonio Banderasa (tylko jakieś 20 lat młodszy) stworzył tak niesamowity klimat, że co chwila trzeba było wstrzymywać oddech. Maciek też był pod wrażeniem.
Co prawda w drugiej części (koncert "Dafnis i Chloe" na chór i orkiestrę) ziściły się jego obawy, że nie powstrzyma senności (biję się w piersi, ja też pod koniec przymknęłam oczy...) to całość zupełnie mnie oczarowała.
Potem przy kawie przedyskutowaliśmy cały program i wróciliśmy dzielić się wrażeniami z dziećmi. To był wspaniały wieczór - cieszę się, że tak zaplanowany, bo jednak rozrywek zawsze szukamy pod kątem dzieciaków. Obiecaliśmy sobie więcej takich wyjść w tym roku.
Myślę, że na odbiór tego wydarzenia miał też wpływ doskonały "support". Akurat tuż przed naszym wyjściem zaplanowano też w kościele koncert kolęd chórku, w którym śpiewa Hania. W końcu jedno kulturalne wyjście na dzień to dla nas stanowczo za mało, lubimy nadmiar.
Ogromne wzruszenie, choć przecież innego rodzaju. Nie mogłam oderwać oczu od jej małej, słodkiej twarzyczki.



9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Och, dziękuję... Chyba się rumienię :-)

      Usuń
    2. z dumy puchnij :-)
      ja też uwielbiam wyjścia do filharmonii, ten klimat jest tam niepowtarzalny...

      Usuń
  2. Para Roku - brawo !!! Pięknie wyglądacie, wspaniale, że mogliście nakarmić swoje dusze harmonią i Kulturą . Może kiedyś posłucham chóru Hani... Mam nadzieję ! Pozdrawiam, mama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki, grunt to dobrze zacząć. A żeby posłuchać chóru to musisz następnym razem dłużej zostać ;-)

      Usuń
  3. o to u was kultura na bogato - 2 koncerty dziennie... a poważnie to Ci zazdroszczę, ja w filharmonii nie byłam nigdy, kilka razy wybierałam sie z Jusia na poranki muzyczne, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie, sukienka cudna, myśle ze Hania tak samo była dumna z mamy jak mama z Hani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrażenie jest niesamowite, naprawdę można dużo więcej z tej muzyki zrozumieć...
      A co do sukienki, to Hania ciągle jeszcze uważa, że mama ma najpiękniejsze :-) Najczęściej jednak jest to formułowane w formie wyrzutu :-))

      Usuń
  4. Pięknie u Was, mam pytanie: z jakiego sklepu pochodzi podnóżek, na którym siedzi Hania?pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam!
    A podnóżek? Hm, to jeden z naszych pierwszych małżeńskich mebli, czyli ma już jakieś 13 lat (kupiony w komplecie z fotelem, który też gdzieś tam się na zdjęciach przewijał). Sklepu już chyba nie ma (gdzieś na końcu centrum Ikea Janki). Ale Maciek się wciąż odgraża, że się podnóżka pozbędzie, zwłaszcza, że w fotelu wytarła się już dziura i prosi się o nowe obicie - jakby co, to dam cynk :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń