poniedziałek, 21 października 2013

orzechowe ciasto dla wegetarian i nie tylko

Nasza okolica ma ogromną zaletę: prawie wiejskie tereny, z na wpół zdziczałymi działkami. Czujemy się świetnie w takich klimatach; w weekend wyruszyliśmy na wyprawę po orzechy. Kiedy już udało się wszystkich wypchnąć z domu (czasem to jest naprawdę wyzwanie..) było cudnie. 
Nagroda: prosty placek orzechowy (kruchy spód, powidła i orzechy obtoczone w karmelu) miała zupełnie inny smak, niż gdybyśmy przynieśli ją z cukierni.


Zalety orzechów w skorupkach (poza smakowymi) - raczej nie zjadamy więcej na raz niż 5-6 i można się wykazać w roli małego pomocnika przy pieczeniu ciasta. Musimy je tylko ustawiać wysoko, bo Figa wyjada.

Na marginesie, Ignacy postanowił przejść na wegetarianizm... Omówiliśmy z nim konsekwencje tej decyzji i przystał na wszystko (w szczególności: zróżnicowana dieta oparta na dużym udziale warzyw, pomoc i z czasem odpowiedzialność za przygotowywanie posiłków). 
Róża spontanicznie też zadeklarowała, że chce być wegetarianką, jednak po upewnieniu się, że kotleciki w Ikei są z mięsa postanowiła odłożyć decyzję na później. Zresztą, gdy w niedzielę zachwycaliśmy się pieczonymi mięsami z ziemniakami, reszta rodzeństwa raczej ze współczuciem zerkała na Ignacego nad pieczoną dynią (niesłusznie, moim skromnym zdaniem). Ludwik dla pewności podkreślił z naciskiem, że on je mięso. Wieczorem, razem z Hanią raczyli się kabanosami ("-tylko bez chleba"); może kiedyś dojrzeją?






3 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że Ignacy przytyje ! Zjadłabym tego ciasta, chyba sobie upiekę...:)).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciasto wygląda smakowicie! A dzieciaczki świetne i bardzo roztropne :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja byłam w podstawówce to nikt nawet nie wspominał o wegetarianiźmie, a może trzeba było... Popieram, przynajmniej nie jedzenie mięsa "produkowanego". Tylko z hodowanych na podwórku zwierząt, normalnie karmionych, takich którew przeżyły swoje. Naturalny cykl:)
    Marysia

    OdpowiedzUsuń