niedziela, 27 października 2013

Miejsce akcji: Motoarena Toruń

Plan filmowy był wyjątkowo malowniczy tym razem: fantastyczna mgła. I chociaż scena miała charakter zdecydowanie komediowy (wydaje się, że w tę stronę wyewoluowały wątki z rodziną doktora Jivana) to Róża nie bawiła się chyba zbyt świetnie, bo porządnie przemarzła. Cóż, taka praca...








Mi tam się podobało. Chociaż po bogatej, ekstrawaganckiej kolacji ciężko było zasnąć. a potem zerwać się o świcie w przegrzanym hotelowym pokoju... Luksus ma swoje ciemne strony. Ale raz na jakiś czas...

czwartek, 24 października 2013

biurko dla dziewczynek

Mamy już dwie uczennice w domu, więc była najwyższa pora na realizację planów biurkowych w pokoju dziewczynek. Dobrze, że możemy liczyć na Dziadka Jurka. Marzył mi się prosty, biały blat pod oknem; niby nic takiego, a zmieściło się wszystko na mocny ścisk - po prostu (chyba pierwszy raz) Dziadek zaakceptował moje plany bez weryfikacji pomiarów.
No ale wyszło fajnie, muszę jeszcze tylko zadbać o te wszystkie piękne systemy organizacyjne. Tylko czy uda mi się przekonać Maćka? Przynajmniej udało się z krzesłami - klasyczny vintage, upolowany na allegro. Może raczej powinnam napisać "wynegocjowany", bo nikt ich nie chciał. Ale na pintereście zrobiły furorę.






To tyle na szybko, piszę z Torunia, bo jutro moja Gwiazda ma zdjęcia (to już czwarty sezon Lekarzy..). Cudownie, naprawdę..!

poniedziałek, 21 października 2013

orzechowe ciasto dla wegetarian i nie tylko

Nasza okolica ma ogromną zaletę: prawie wiejskie tereny, z na wpół zdziczałymi działkami. Czujemy się świetnie w takich klimatach; w weekend wyruszyliśmy na wyprawę po orzechy. Kiedy już udało się wszystkich wypchnąć z domu (czasem to jest naprawdę wyzwanie..) było cudnie. 
Nagroda: prosty placek orzechowy (kruchy spód, powidła i orzechy obtoczone w karmelu) miała zupełnie inny smak, niż gdybyśmy przynieśli ją z cukierni.


Zalety orzechów w skorupkach (poza smakowymi) - raczej nie zjadamy więcej na raz niż 5-6 i można się wykazać w roli małego pomocnika przy pieczeniu ciasta. Musimy je tylko ustawiać wysoko, bo Figa wyjada.

Na marginesie, Ignacy postanowił przejść na wegetarianizm... Omówiliśmy z nim konsekwencje tej decyzji i przystał na wszystko (w szczególności: zróżnicowana dieta oparta na dużym udziale warzyw, pomoc i z czasem odpowiedzialność za przygotowywanie posiłków). 
Róża spontanicznie też zadeklarowała, że chce być wegetarianką, jednak po upewnieniu się, że kotleciki w Ikei są z mięsa postanowiła odłożyć decyzję na później. Zresztą, gdy w niedzielę zachwycaliśmy się pieczonymi mięsami z ziemniakami, reszta rodzeństwa raczej ze współczuciem zerkała na Ignacego nad pieczoną dynią (niesłusznie, moim skromnym zdaniem). Ludwik dla pewności podkreślił z naciskiem, że on je mięso. Wieczorem, razem z Hanią raczyli się kabanosami ("-tylko bez chleba"); może kiedyś dojrzeją?






piątek, 18 października 2013

wiersze

Mój repertuar ćwiczę już od ponad 10 lat. Prawdzim miłośnikiem wierszy był Ignacy, to przy nim nauczyłam się większości wierszyków na pamięć. Świetnie sprawdzają się do zaśnięcia, gdy już zgasimy światło. Moje popisowe "Ptasie radio", gdy nie pomoże to "Słoń Trąbalski", jeśli i to nie starczy to z reguły "Lokomotywa" pokonuje nawet najwytrwalszych zawodników. W gorsze dni, które na szczęście trafiają się rzadko, trzeba sięgnąć po cięższy arsenał i rusza Brzechwa: Arbuz, Spóźniony słowik, Kwoka, Wyspy Bergamuta, Zapałka, Hipopotam i żaba, Wrona i ser, Sum... itd., itd.
Swego czasu miałam wizję, że kandydatki na opiekunki będę odpytywać z pamięciowego opanowania wierszy. Porzuciłam ten pomysł, bo żadna nie umiała (mimo to twierdzę, że mieliśmy całkiem sporo szczęścia do opiekunek)...
Co mnie skłoniło do przywołania tego samochwalczego wstępu? Otóż wielka duma i zadowolenie, gdy Ignacy pochwalił się swoim sukcesem szkolnym: szóstka z polskiego za ułożenie wiersza, limeryka. No jak nic, miłość do poezji wpajana mu od niemowlęctwa zaprocentowała.
Na moim zachwycie legła jednak mała chmurka zaniepokojenia, gdy mój genialny przyszły poeta za nic nie chciał zacytować swojego dzieła. No wił się i bronił rękoma i nogami. Proszę, jaki skromny do tego! W końcu przyparty do muru przemówił:

*****

Pewien facet z Żulina
wypił pięć flaszek wina.
Walił wciąż o latarnie
i czuł się dość marnie,
a wszyscy mówili: "To świnia!"

******

O rety. Życzę miłego weekendu, raczej bezalkoholowego...

wtorek, 15 października 2013

spokojnie

Ostatnie dni spędzam w cichym, pustym domu, budując z lego. To wszystko dzięki (przez) infekcję Ludwika. Tak sobie myślę, że to niesamowite, już tak dawno żadne z moich dzieci nie chorowało, prawie zapomniałam jak to jest. A jest nawet całkiem fajnie, oczywiście dopóki jest tak bezpiecznie, niezbyt ciężko i niezbyt często. I można się urywać a to na dwie godziny tu lub tam (w szczególności poprowadzić zajęcia na uczelni lub poprzyglądać się jak najmłodsza córka zostaje pasowana na uczennicę), wykorzystując w charakterze niani starsze rodzeństwo.


Starsze rodzeństwo Ludwika, żeby nie było wątpliwości... Mam nadzieję, że nikt nie doniesie na mnie do opieki społecznej.

Róża manifestuje swoją dojrzałość również indywidualnym doborem stroju i dodatków. Zalety posiada licznego rodzeństwa - rodzice nie mają czasu ani ochoty, żeby o takie szczegóły kruszyć kopie.
Pies też musi to przełknąć z godnością. Choć bywa ciężko...


środa, 9 października 2013

Wyspa Romo

W zawirowaniu ostatnich dni ciągle zapominam włożyć kartę pamięci do aparatu,  co doprowadzało mnie do rozpaczy co najmniej kilka razy w tym tygodniu. Na przykład podczas niedzielnej, corocznej wyprawy do Zarytego i Owni. Żadnego zdjęcia, załamka.
Ale cóż, jest to dobra okoliczność żeby powspominać, bo coś tam jeszcze w zanadrzu mam.
Zatem perę zdjęć z cudownej wyspy Romo (w Danii), którą odwiedziliśmy na koniec naszej wyprawy do Legolandu.


Wyspa słynie z tego, że ma najszerszą plażę w Europie, na którą wjeżdża się samochodem. Oczywiście Maciek nie chciał mi uwierzyć w takie rewelacje i musiał się wrócić ładny kilometr, a może więcej z powrotem...



Najpierw jednak zjedliśmy obiad w bardzo klimatycznej restauracyjce, rujnując się po raz kolejny finansowo (na dwa hamburgery, dwie mini-pizze i dwa pieczone ziemniaki). Drogo, oj drogo w tej Danii. Ale już chyba o tym wspominałam...

Dzieciaki dorwały katalogi Lego (gratis) - wg mnie to najlepszy element oferty tej firmy, nad żadnym zestawem nigdy nie spędzają tyle czasu, co nad katalogiem


Wyspa leży nad Morzem Północnym, co było dla mnie bardzo elektryzującym i romantycznym faktem. Nie zawiodłam się. Przy okazji jest to raj dla kite-surferów (postanowiłam, że kiedyś też będę jednym z nich!), miłośników latawców i amatorów kąpieli w ogromnych falach.




 A, zapomniałabym o zbieraczach muszelek!

Obrazek przedstawia "grób meduzy"...
Woda jest niesamowicie przejrzysta i słona, kąpiel była fantastyczna. Wbiegliśmy ja z Maćkiem, a po chwili dołączyła Róża (pewnym bohaterstwem było rozebrać się przy takim silnym wietrze, ale woda miała temperaturę powietrza). Reszta przyglądała się nam z zacisza samochodu.


Bardzo chciałąbym tam jeszcze kiedyś wrócić, może na plaży nie da się zbyt długo posiedzieć, ale biegałoby się na pewno fantastycznie. Dzieciaki nie podzielały moich uniesień, więc może kiedyś sami z Maćkiem...


środa, 2 października 2013

jazda bez trzymanki

Dzieje się u nas dużo, jakże by inaczej. Akcje zaplanowane i nie, nie zawsze radosne. W ubiegłym tygodniu np. ta urocza para wymagała specjalnej troski:


Przede wszystkim Róża boleśnie się przekonała, że jazda bez trzymanki to synonim ryzyka, dużego. Koszt - ząb na przedzie... Biedna, najgorsze chwile musiała przeżyć przy wsparciu tylko od koleżanki, nie było nas (rodziców) w domu. A teraz już tylko żmudne leczenie. Na szczęście nie straciła nic na uroku, a piosenki typu The Flobots "I can ride my bike with no handlebars" nabierają nowego sensu :-)




Jeśli chodzi o Ignacego, to właściwie te parę wizyt około-okulistycznych były czystą przyjemnością. Okulary wręcz przylgnęły do niego, myślę że naprawdę ich potrzebował - gdyby nie musiał ich nosić to byłaby to niepowetowana strata na image'u.

Na dziś to tyle, pozdrowienia!