czwartek, 12 września 2013

window-shopping v Vejle

Dzisiejsza pogoda dobrze mi się komponuje ze wspomnieniami z Danii. Podobnie szaro i chłodno, choć z przebłyskami.


Jednego popołudnia wybraliśmy się do uroczego nadmorskiego miasteczka. Bardzo szybko okazało się, że w zwiedzaniu najbardziej przyciągają mnie egzotyczne jak na nasze standardy wystawy. Już na początku uparłam się na wizytę w szmateksie, który zresztą minęłam za pierwszym razem, myśląc że to jakiś luksusowy sklep - witryny, oświetlenie, przestrzeń - a to był zwykły punkt charytatywnej zbiórki i sprzedaży odzieży... Parę fajnych rzeczy udało się upolować, m.in. moją obecnie ulubioną czarną sukienkę. Pewnie mogłoby być jeszcze lepiej, ale mają naprawdę dziwne pory zamykania: 16.30, czy 17.30 na równi z 17.00 i 18.00.
Zaraz potem natknęliśmy się na cudny sklep ze starociami, ale tu już ceny zdecydowanie z wyższej półki.


W witrynie można było nawet podziwiać prawdziwą kozę!

Mój zachwyt w pełni podzielała Róża, która dość szybko wyrwała mi aparat. Parę jej ciekawych odkryć:


No cóż, reszta ekipy była raczej spragniona lodów i trochę się na nas wściekli, gdy okazało się, że kawiarenka którą sobie upatrzyli zamknęła się w międzyczasie (o 17.30...), gdy my z Różą pogrążałyśmy się w zachwycie (widziałam na żywo chyba z połowę mojej zbieraniny na pinterest!). Musieliśmy się zadowolić taką z wyglądu sieciową kawiarnią, z dość kosmicznymi cenami, niestety.

Humory poprawiła (przynajmniej dzieciom) wizyta w sklepiku z żelkami na wagę, który nawet dla mnie wyglądał kusząco. Ale jak tu się oprzeć? Każdy mógł wybrać po 10 cukierków, ciężko było podjąć decyzję.




To jeszcze na koniec parę widoczków, żałuję że nie było czasu żeby przyjrzeć się temu wszystkiemu dokładniej. Nie dotarliśmy nawet do wybrzeża. Może kiedyś?









7 komentarzy:

  1. Londyn, Dania... ciekawe gdzie wylądujecie za chwilę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za chwilę to pewnie w Gostyninie (albo w Owni i w Zarytem) :-)

      Usuń
  2. Nowe słowo, pinterest ? Hm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pinterest to taki wirtualny składzik, w którym można przy-pinać wszystko co uważamy że może kiedyś się nam przydać (np. jako inspiracja). Moje tablice można zobaczyć tu: http://www.pinterest.com/izam/boards/

      Usuń
  3. Dzięki, szkoda, że nie ma go w słowniku scrabblistów...

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzecie zdjęcie od końca - muszę tam pojechać ! Muszę !
    A co do żelek na wagę. Najlepsze są te kwaskowate :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż musiałam sprawdzić z ciekawości :-) Faktycznie ta uliczka ciągnęła mnie jak magnes, a ja ze sobą moją nieszczęsną rodzinę, która chcąc-nie chcąc (raczej to drugie) też odkrywała jej uroki. Dzięki za wizytę :-)

      Usuń