poniedziałek, 6 maja 2013

weselnie w maju

Maj miesiącem ekscytujących wydarzeń i uroczystości (co nie sprzyja blogowaniu..), hura!
Ledwie wróciliśmy z cudownego wesela mojego drogiego kuzyna Tomka, a tu już naprawdę ostatnie komunijne przygotowania. Potem, jeszcze w białym tygodniu czeka mnie podróż na konferencję do Londynu. Normalnie, każda z tych jakże miłych sytuacji wystarczyłaby, żeby urozmaicić mi jakiś cały miesiąc naprzód, ale cóż, od przybytku głowa nie boli, prawda? Kto jak kto, ale ja powinnam to wiedzieć :-)

Muchę Ignacego przerobiłam ze starego krawata - w drodze na wesele. Chyba już wspominałam, że kilkugodzinna podróż samochodem świetnie się do takich aktywności nadaje? Musiałam tylko uprosić Maćka, żeby pozwolił mi wyskoczyć po nożyczki, bo okazało się że nie zabrałam. I tak wyjechaliśmy w czasie planowanego przyjazdu na miejsce...



Hania okazała się niezmordowaną tancerką. Bezlitosną również rano - pobudka o 6.30.


Na koniec - specjalne pozdrowienia dla wujka Franka - mojego wiernego czytelnika jak się okazuje!

3 komentarze:

  1. A ja to się nie liczę ? :) Systematycznie czytam i komentuję !
    I znowu nie ma Cię córcia a zdjęciach :(.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! Wzruszyła mnie bosonoga Hania, a Ty nie próżnujesz nawet w podróży! Życze owocnego maja! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dzielna z Ciebie mama :) Rodzina cudowna a Ty realizujesz się zawodowo. I można pogodzić? - MOŻNA!

    OdpowiedzUsuń