piątek, 10 maja 2013

Moje bieganie (z psem)

Trochę się obawiałam i decyzji o wzięciu psa, i decyzji o podjęciu treningów biegowych (brzmi strasznie).
Efekt synergii zadziałał i w zasadzie jedno i drugie rozpoczęło się prawie jednocześnie. Już na drugi dzień, od kiedy Figa się pojawiła w naszym domu wstałam raniutko (tzn. koło 6, różnie to może zostać odczytane) i rozpoczęłam moje bieganie. W zasadzie truchtanie.

W maju nasyp wygląda bajecznie, Maciek przekonuje mnie, że w październiku też będzie mi się podobał.
Pokrótce: moja początkowa trasa to bieg żwirowanym nasypem przez ogródki działkowe, długim na ok. 800m. Tam i z powrotem to jakieś 2,5km (trzeba jeszcze do niego dobiec).
Pierwszego dnia w połowie nasypu musiałam przejść do marszu, z powrotem również.
Drugiego dnia dobiegłam do końca nasypu (wywaliłam się również na psie, obyło się bez większych kontuzji ;-), a potem przeszłam do marszu.
Trzeciego dnia przebiegłam całą trasę bez zatrzymania i byłam bardzo z siebie dumna.



Czwartego dnia odkryłam bardzo atrakcyjne przedłużenie mojej trasy przez łąki, pola i gruntowe drogi, tak że przebiegłam bez przystanku 3,5km.



Jak na razie nie wydłużam tego dystansu. Chociaż już w czerwcu mam wziąć udział w zorganizowanym biegu, na dystansie 5km... - Samsung Irena Women's run. Maciek mnie namówił zachęcił, przekonując, że w ten sposób nie stracę motywacji do treningów. Wydaje mi się, że i tak bym nie straciła, ale niech będzie.

Mój bieg na krótszym dystansie zajmuje mi około 20min. a na dłuższym 30min., więc nie jest to jakieś wielkie obciążenie, udaje mi się wyjść pobiegać tak 2-3-4 razy w tygodniu. Ze wstawaniem nie mam problemów, może większe z kładzeniem się. To znaczy padam z nóg już po 21 i z wolnego wieczoru dla siebie nici...

I jeszcze słowo o psie. Figa okazała się naprawdę świetną biegaczką - chętnie i równo truchta do przodu, to naprawdę przyjemność biec w jej towarzystwie. Do tego całe to bieganie ma dla mnie większy sens, jeśli przy okazji robię coś pożytecznego - to chyba takie skrzywienie.
Co ciekawe Figa daje radę nawet na treningu z Maćkiem, który jak wychodzi to przynajmniej na 7km... Tylko trochę mu ucieka - nie chce wracać dłuższą drogą do domu i chcąc nie chcąc Maciek musi skracać. Właściwie to się Fidze nie dziwię. Raz w sobotę wymknęliśmy się z Maćkiem razem na trening i to był jedyny raz, gdy po bieganiu miałam zakwasy :-).


Zdjęcia z dzisiejszej sesji nie kosztowały mnie już tak dużo wysiłku - ja truchtałam w swoim tempie, a Maciek robił sprinty żeby pstryknąć. Dzięki temu ja przez całą sesję nie musiałam się ani razu zatrzymać, a Maciek się nie nudził (tylko mam tych zdjęć z 70). Zdecydowałam się je opublikować, bo mimo że niemiło zaskoczył mnie widok nadspodziewanie szeroko wyglądających nóg w kwiecistych legginsach ;-), to z przyjemnością dostrzegłam pewien błysk w oku i szeroki uśmiech. Maciek, dzięki za inspirację!

7 komentarzy:

  1. Run Iza, run :-))))
    piękne masz tereny do biegania, zazdroszczę.
    a wiesz, jak się fajnie potem (jak już trochę dalej i szybciej) biega z mężem :-) takie randki biegowe się robią.
    Bieganie jest fajne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) Oczywiście pamiętałam też o przykładzie Twoim i Manufaktury Radości :-)) No i na osiedlu z którą dziewczyną się nie porozmawia to biegają. Fajnie!
      A bieganie z mężem rzeczywiście super sprawa, chciałabym mu choć trochę dotrzymać kroku...

      Usuń
  2. To chyba się rozchodzi jak grypa, kropelkową;_)))))) Gratuluję !!! :)) Buziaki!cieszę się , że i Ty masz biegową frajdę;) Wyglądasz pięknie w tym zielonym entouragu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Iza, gratuluję, ja się nie nadaję chyba, mój M biegać ma zamiar o 5 rano. Za wcześnie dla mnie i dzieci nie zostawimy tak wcześnie też. No trudno. Ale Ciebie z podziwiam. Z całego serca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo !!!

    Przyznaję, ze masz to po ojcu, mnie bieganie nigdy nie odpowiadało. A Wiesiek uciekał mi, chociaż biegł tyłem...

    Wracam znów do biegania z Figą - ona ma jeszcze trochę nadwagi, więc nie powinna biegać zbyt intensywnie ! Inaczej prędko pojawią się problemy z sercem, i możecie jej skrócić żywot. Wkrótce wyślę Wam odpowiedni artykuł. Maciek również nie powinien biegać CODZIENNIE, lecz co drugi dzień, bo efekty będą odwrotne od zamierzonych ...

    Tak, czy owak, życzę wytrwałości i sukcesów !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewczyno wyglądasz super! Nie wiem ile masz lat ale na pewno nie wyglądasz na tyle na ile masz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile mi dajesz? :-) Dobra, nie ma się co krygować, podpowiedź tutaj: http://gromatka.blogspot.com/2013/02/6-i-37-ale-mniejsza-o-to.html
      Bardzo dziękuję!
      Aha, nasyp w październiku nadal wygląda pięknie, może to dzięki temu słońcu :-))

      Usuń