czwartek, 4 kwietnia 2013

Wielkanocnie



Na Wielkanoc jechaliśmy do dziadka Jurka, każda z rodzina ze swoim zestawem potraw i wypieków (9 wnuków, dla przypomnienia!).
Dopiero na zdjęciach zauważyłam, jaką konsekwentną paletę kolorystyczną udało się nam stworzyć z wypieków. A były to wypieki nie byle jakie, bo bezjajeczne i bezmleczne. A więc: babki i baranki (zamiast jajek przecier z dyni, zgodnie z tym przepisem - klik), mazurek morelowy, kokosowy i pomarańczowy (mój ulubiony).
I jeszcze rzut oka na przygotowania.
Wspaniała stolnica to bożonarodzeniowy prezent od Dziadka Jurka.

Ludwik upodobał sobie największego barana i z zapałem posypywał go cukrem pudrem (na marginesie, efekt rozmytego tła chyba najbardziej przydaje mi się w kuchni :-).


Piękny różowy lukier uzyskaliśmy przy pomocy soku z buraków, Hania była zachwycona.














I jeszcze wszystko razem. Tak się ciężko rozstać, szkoda że już tylko na zdjęcia można sobie popatrzeć...



Uchylmy jeszcze rąbka tajemnicy jak wyglądała nasza cudna Wielkanoc.

W każdym razie dużo spacerowaliśmy... Było bardzo udanie.




2 komentarze:

  1. I ten bałwan na pewno przejdzie do HISTORII!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Małe dzieła sztuki..., a czy tak pyszne, jak pięknie się prezentują ? Napracowaliście się :)). Brawo !!!

    OdpowiedzUsuń