czwartek, 18 kwietnia 2013

zimowe zdjęcia

W ramach eksperymentów próbuję czasem robić zdjęcia moim starym nikonem z kliszą. Jest to bardzo trudne i wychodzi mi średnio raz na pół roku... Świadomość tego, że ma się tylko 36 klatek powoduje, że fotografowany obiekt jest wybierany bardzo, bardzo świadomie, przy sprzyjających okolicznościach, itp. Co oznacza, że klisza leży w aparacie parę miesięcy czekając na swój moment. Albo na cikawskie łapki, które tak jak tym razem bardzo sprawnie poradziły sobie z wypstrykaniem 2/3 tego co zostało. I to bez żadnych rezultatów, bo ostrość trzeba nastawiać ręcznie. I to jest ta druga trudność.
Ale zdjęcia mają w sobie to coś i myślę, że na Komunię zainwestuję znowu w kliszę.



A to zdjęcie idealnie pasuje do wspomnienia do najdłuższej zimy jaką pamiętam. Tak na wypadek, gdyby ktoś zapomniał.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Powiększamy skład..!

Klamka zapadła. Dzisiaj przywitaliśmy nowego domownika - z przyjemnością przedstawiamy:
Figę!



Długo nas dzieci (szczególnie Róża) przekonywały, i po paru miesiącach dość sceptycznego nastawienia do pomysłu ja przeszłam na stronę umiarkowanej akceptacji. Maciek pozostał przy swoim stanowisku, ale to wystarczyło.
Kiedy już decyzja zapadła, dość długo szukaliśmy odpowiedniego dla nas pieska - w końcu Figę poleciła nam Pani wolontariuszka ze schroniska pod Łodzią. Zobaczymy jak to dalej będzie, póki co wygląda na to, że jak na rasowego kundelka przystało Figa ma przecudny charakter. Jest bardzo spokojna, z niebywałą cierpliwością znosi wszystkie oznaki uwielbienia (dziś chyba nie miała minuty spokoju, a na spacerze była co najmniej z 4 razy), przy tym widać że bardzo tęskni za tym, co znała do tej pory. Nie tknęła na przykład jedzenia, mimo zapewnień swojej opiekunki, że jeść lubi bardzo, i wszystko. Co zresztą po niej widać. No ale pewnie już niedługo się to zmieni, gdyż mamy duże plany związane z tym pieskiem - ja na przykład mam zacząć biegać...
Wszystko to jest sporym przewrotem w naszym spokojnym, ustabilizowanym życiu ;-) Ale jesteśmy dobrej myśli!

Pierwszy spacer. Kolejka chętnych do obdarzenia Figi miłością całkiem spora...

niedziela, 7 kwietnia 2013

Pierwsza Komunia - zaproszenia


Pomysł i wykonanie - głównie Róża. Przy mojej nieznacznej pomocy. I motywacji... Każde zaproszenie inne, jak na przyzwoitą ręczną robotę przystało. Na żywo jeszcze ładniejsze, jeśli mogę tak nieskromnie napisać.
Żałuję, że nie mam zdjęć zaproszeń Ignasia (może w archiwach rodzinnych gdzieś się przechowało..?), bo  też wyszły bardzo ciekawie - na każdym był przyklejony biały żuraw z origami, z pięknego papieru, pieczołowicie złożony przez samego zainteresowanego.
Lubimy robić zaproszenia. I świętować!




czwartek, 4 kwietnia 2013

Wielkanocnie



Na Wielkanoc jechaliśmy do dziadka Jurka, każda z rodzina ze swoim zestawem potraw i wypieków (9 wnuków, dla przypomnienia!).
Dopiero na zdjęciach zauważyłam, jaką konsekwentną paletę kolorystyczną udało się nam stworzyć z wypieków. A były to wypieki nie byle jakie, bo bezjajeczne i bezmleczne. A więc: babki i baranki (zamiast jajek przecier z dyni, zgodnie z tym przepisem - klik), mazurek morelowy, kokosowy i pomarańczowy (mój ulubiony).
I jeszcze rzut oka na przygotowania.
Wspaniała stolnica to bożonarodzeniowy prezent od Dziadka Jurka.

Ludwik upodobał sobie największego barana i z zapałem posypywał go cukrem pudrem (na marginesie, efekt rozmytego tła chyba najbardziej przydaje mi się w kuchni :-).


Piękny różowy lukier uzyskaliśmy przy pomocy soku z buraków, Hania była zachwycona.














I jeszcze wszystko razem. Tak się ciężko rozstać, szkoda że już tylko na zdjęcia można sobie popatrzeć...



Uchylmy jeszcze rąbka tajemnicy jak wyglądała nasza cudna Wielkanoc.

W każdym razie dużo spacerowaliśmy... Było bardzo udanie.