sobota, 16 lutego 2013

Pippi i Willa Śmiesznotka

Mój i Hani wielki projekt został ukończony - oto nasza ulubiona bohaterka i jej słynna willa!


Już dawno coś takiego chodziło mi po głowie, chyba od kiedy zobaczyłam tę cudną zabawkę. Nie ukrywam, że nasz jest dość nieudolną kopią, ale ! przysłowiowa złotówka nie została wydana przy wykonaniu (trzeba tylko oczywiście mieć imponujące zaplecze :)). Impulsem był konkurs u Hani w przedszkolu na przestrzenną ulubioną postać. Ja właściwie nie wpadłam od razu na Pippi - to Hania podsunęła pomysł i od razu zapaliła mi się lampka. Zaczęłyśmy jakieś 3 tygodnie temu i stopniowo, stopniowo...
Zaczęłyśmy od pomalowania kartonu resztą mojej świetnej żółtej farby, którą kupiłam aby przemalować Hani rower. Z tym rowerem to nie bardzo mi wyszło, ale mamy za to dwa żółte krzesełka w pokoju dziewczynek, półeczkę  no i Willę Śmiesznotkę.
Następnie było tapetowanie środka, papierami do scrapbookingu, który miesiące temu kupiłam w Ikei.
Drabinę, w ramach ferii u dziadka stolarza wykonali Ignacy i Róża. Swoją drogą, to chyba najbardziej dopracowany element.
Konia uszyłam w drodze na ferie - czwórka dzieci bezpiecznie unieruchomiona w fotelikach na parę godzin - nie ma lepszych okoliczności. Zresztą próbowałam ich namówić na szycie kołderek, ale coś się szybko znudzili, dziwne...


W drodze powrotnej wzięłam się za Pippi.



Okazało się, że 3 godziny to jednak za mało i jeszcze parę godzin musiałam jej poświęcić w domu...


Pora na wnętrze. Tu już pomagali wszyscy, ale chyba ja miałam z tego najlepszą zabawę. Sprzyjającą okolicznością okazał się pobyt Maćka w szpitalu. Spokojnie mogłam dać upust dekoratorskiej pasji, nie przejmując się specjalnie piętrzącym się praniem, nie rozpakowanymi walizkami, itp. Nie martwcie się, jak wyszedł wszystko nadrobiłam ;-)





Wprawne oko oczywiście dostrzeże brak Pana Nilsona, może zrobię go jutro.
Cały domek jest przenośny, tylna ściana zamyka się na rzepy.

 W drodze do przedszkola. Uwielbiam ten kontrast pomiędzy pierwszym planem i tłem...

A w środę nowe wyzwania, wyruszam na konferencję do Nałęczowa, naukową niestety a nie craftowo-hobbystyczną. Pozdrawiam!

9 komentarzy:

  1. o ja cie! genialne:) pomysłowość i wykonanie, rewelacja, domek jest czadowy, super wszystkie elementy ale koń i Pipi to juz naprawdę kosmos, oj będę do tego posta wracała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne. Zazdroszczę talentu i cierpliwości:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo, brawo!!! Też kiedyś taki zrobię;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za miłe słowa :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba powinnaś pisać: Wszystkie prawa zastrzeżone. Brawo, córcia( moja krew :)).
    Mama.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję twórczości. Moze podpowiem dziewczynom moim??? U nas też szaleństwo z Pippi. Cała gromada nasza ja uwielbia. Pozdrawiam. J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze mały dopisek: U mnie szaleństwo dekoratorskie jest, kiedy M nie ma w domu: kota nie ma więc myszy grasują ;-) co tam porządki czy inne takie, twórczość jest wtedy najważniejsza.

      Usuń
    2. Zróbcie koniecznie, fajna zabawa!

      Usuń