środa, 27 lutego 2013

Konferncje i inne sposoby ratowania zdrowia

Nie było mnie trochę, również we własnym domu, gdyż w zeszłym tygodniu miałam przyjemność brać udział w ukoronowaniu prac naukowca, czyli konferencji. W Nałęczowie.

Szczególnie dla matki wielodzietnej takie wydarzenie jest atrakcją nie lada - samej, bez dzieci, spotkania, jedzenie, wydarzenia. Nic dziwnego, że jak już urwałam się z łańcucha to musiałam we wszystkim wziąć udział.


Zaczęło się od publicznego wystąpienia, a potem jak leci: wycieczka śladami Wielkich Pisarzy (Prus i Żeromski), basen i kąpiele w glince, kilka partii kręgli (w tym raz na równoległych torach), drinki (no dobra, jeden!), nałęczowskie piwo oraz gry planszowe do 1-szej w nocy. I jeszcze na dokładkę godzinka na stoku narciarskim i można wracać.
Okazuje się jednak, że było to wyciśnięcie prawie do końca sił witalnych, starczyło mi jeszcze na dowleczenie się na górkę na ostatnie tej zimy saneczki w sobotę a w niedzielę musiałam znowu opuścić moją zdezorientowaną gromadkę i spędzić znowu w luksusowej samotności  trochę czasu, ale w szpitalu...
No nie to żebym aż tak na konferencji zaszalała, to raczej długotrwały proces, czyli krew, pot i łzy ostatnich miesięcy ;-)
A teraz leżę sobie na zwolnieniu do piątku, chyba pierwszy raz od jakiś 11 lat sama w domu tyle czasu i oddaję się głównie spaniu oraz slow-foodowemu odżywianiu. Właściwie wszystko robię slow, jak na rasowego anemika przystało.
Tak więc leniwie pozdrawiam!

9 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam pojęcie o Nałęczowie, bo spędziłam tam tydzień w okresie chrzcin Ludwika. Cieszę się, że dałaś radę. A teraz gnuśniej,ile wlezie :)
    Na pierwszym zdjęciu ten żyrandol trochę źle się kojarzy... Pozdrawiam i całuję - ama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem co z tym żyrandolem - że niby pętla na szyi? Może i tak, symbolicznie ;-)

      Usuń
  3. Ale fajnie, że trafił się taki wyjazd;) Niefajnie, że choroba.. Basen z glinką odwiedziłam ze 3 razy i w skrytości ducha marzę o kolejnej wizycie;) Dużo zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, a co do glinki to w pełni podzielam...

      Usuń
  4. Zdrowiej kobieto! Pamiętaj: w razie awarii samolotu maskę tlenową zakładają dorośli a potem dzieci!!! Zapomniałaś za bardzo o "masce tlenowej" dla siebie. Przyszalałam z mebelkiem dla dziewczynek ostatnio, domek muszą zrobić ze mną, bo sama nie dam rady...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, a wygląda na to że ja się na spadochron zaczęłam pchać :-) A komódka super, chyba miałaś sprzyjające warunki do pracy?-)

      Usuń