środa, 12 grudnia 2012

Przygotowania

Dziś wstałam za 15 szósta. Tak, wiem że dla części czytelników nie jest to jakaś szokująca pora, ale zbudził mnie (i nie tylko) dzwonek do drzwi. To przyjaciółka Róży, Wiktoria nie chciała spóźnić się na Roraty (dla ustalenia uwagi zaczynają się o 6.30, a do kościoła jedzie się jakieś 5 min.).




Róża była wściekła, że budzik pożyczony od Ignacego nie zadzwonił tak jak chciała o wpół do piątej. Uff, chyba mogłabym się czegoś od dzieci nauczyć. Przecież za nami już druga niedziela adwentu...


Dzisiaj przyszły już pierwsze kartki z życzeniami - tradycyjnie jest to sygnał, że pora się zabrać za wypisywanie naszych. Mrożące są dla mnie również radosne wieści z co niektórych blogów o właśnie zapakowanych prezentach... Dla dodania sobie otuchy zerkam na nastawiony o czasie zakwas do barszczu (po raz pierwszy, ciekawa jestem jak wyjdzie) i dojrzewające w lodówce ciasto na piernik (po raz drugi, w zeszłym roku wyszedł cudowny, więc tym razem zrobiłam podwójną porcję - 2 kg mąki i kilogram miodu!).

Więc w zasadzie można by spać spokojnie, gdyby nie urodziny Ignacego już w tę sobotę (11)! Temat: polarna ekspedycja...

7 komentarzy:

  1. hahahahah zadziwia mnie dziecięca zapalczywość i gorliwość;) i boję się trochę, że jeszcze parę lat i też będę musiała wstawać na roraty;) pozdrawiam przedświątecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? A roraty nie takie straszne. I mają dużo uroku...

      Usuń
  2. Łza w oku się kręci, u nas roraty wieczorem, co ma sens w tych prawie polarnych warunkach( śniegu u nas pełno), no i nie mam takiej świetnej przyjaciółki, jak Róża. Życzę im wytrwałości aż do Świąt !

    Chociaż uwielbiam to magiczne zapalanie świec, to jednak muszę dodać, że w Świnoujściu czteroletni chłopczyk prawie spalił mieszkanie( bawił się w szafie zapałkami). Jak zwykle, proszę Was Izunia o ostrożność...

    Pozdrawiam, mama i babcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam się nie uśmiechnąć, mamo :-) (jak to mawia Ludwik "to było śmieszne, mamo"). Mam nadzieję, że właśnie dzięki temu, że nasze dzieci nie muszą się chować po szafach żeby sobie zapalić zapałkę, to pożaru nie będzie. Jak już to raczej z mojej winy - dwa razy już byłam blisko :-)) Całusy!

      Usuń
  3. To nie jest śmieszne, może być bardzo groźne :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Iza, zajrzałam do Ciebie i wsiąkłam, poczytam dalej, ale innym razem, bo teraz uciekam po dzieci - jak sama wiesz może być niezła runda. Gratuluję takiej gromadki i takiej pomysłowej mamy :). Skorzystam z linka nt różdżek i kalendarza :) Pozdrawiam serdecznie. Więcej napiszę innym razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy..! Zapraszam serdecznie i również gorąco pozdrawiam!

      Usuń