środa, 19 grudnia 2012

Mikołaj, u taty w pracy

Jak co roku, u taty w pracy odbywa się Kids Day (za moich czasów były bale karnawałowe, i to na promie do Szwecji, ech..).

Jest to jedno z bardziej oczekiwanych przez dzieci wydarzeń adwentowych. Synonim luksusu, czyli fontanny czekolady ;-):
i parę innych atrakcji, do których trochę ciężko się dostać, ale co tam.

Wąskie biurowe korytarze zostają opanowane w ten dzień przez tłumy umorusanych czekoladą dzieci

Na pokazie magika Róża zgłasza się do pierwszej sztuczki. Oczywiście. (Po kim ona to ma??)
Punktem kulminacyjnym jest spotkanie z Mikołajem. A właściwie z kilkoma Mikołajami. W specjalnie zaaranżowanej komnacie siedzi ich chyba 5 (dla każdej kategorii wiekowej), asystują urocze Śnieżynki, sypie się sztuczny śnieg. Kompletne oszołomienie!



Na koniec pozostaje już tylko zobaczyć jak pracuje tata i można wracać z workami do domu.


Okazuje się, że dorośli w pracy mogą mieć niezłą zabawę..
Po powrocie jestem wykończona, ale ja też mam duże powody do zadowolenia. Jeszcze tego samego wieczoru dzieci decydują co z tej góry słodyczy i zabawek przekazują dla tzw. Biednych dzieci. W domu zostaje jakieś 25% zawartości. Cieszę się, że mogą w ten sposób poznawać radość z dzielenia się. Przy tym naprawdę uważam, że jeden słoik Nutelli na rok to aż nadto :-)).
A drugi powód? Dzięki warsztatom plastycznym na Kids Day nasz salon zamienia w prawdziwy Winter Wonderland...!

1 komentarz:

  1. U taty w pracy dostawałyśmy jeszcze różne nakrycia głowy :).
    A Róża ... pewnie po babci <:*

    OdpowiedzUsuń