wtorek, 4 grudnia 2012

kalendarz adwentowy z Dziadkiem do orzechów na początek

Nie mogłam się już doczekać adwentu i przedświątecznego klimatu w domu, może przez to szaleństwo w sklepach, gdy już od ponad miesiąca skutecznie tworzy się aurę "Święta już za parę dni"... W tym roku adwent wyjątkowo późno, więc wyjątkowo o czasie mamy odpowiedni wystrój - w piątek pomocnicy przynieśli mi dwa pudła ze schowka i wreszcie możemy się rozkoszować atmosferą. Drobiazg tu, światełka tam, świeczniki, wieńce. Najważniejsze elementy pozwalające dzieciom i nam dobrze uzmysłowić upływający czas to wieniec adwentowy z 4 świecami zapalanymi stopniowo w każdą niedzielę i kalendarz adwentowy opróżniany stopniowo każdego dnia.
Nasz kalendarz zrobiłam sama, na wzór pięknego (i drogiego) kalendarza, który wypatrzyłam kiedyś w internecie - więc nie roszczę sobie do niego praw autorskich :-) Tuż po urodzeniu Ludwisia malowałam co wieczór po dwa-trzy obrazki na kieszonkę i pewnie będzie nam teraz długo towarzyszył.


W paczuszkach jakieś drobiazgi, słodycze oraz specjalne wydarzenia, np. dziś było "Pijemy gorącą czekoladę!".
Kolejność otwierania dzieciaki ustaliły błyskawicznie, później trudno już tylko powstrzymać się od ciągłego dotykania intrygujących prezencików (Róża) oraz od niecierpliwego dopytywania kiedy Hania i Ludwik wreszcie wstaną (Ignacy). To naprawdę miły początek dnia.


A w niedzielę na pierwszy ogień poszedł "Dziadek do orzechów", cudne przedstawienie baletowe. Chętnie chodziłabym co roku (nowa tradycja?), nie wiem tylko czy uda się przekonać Różę - uparła się, że nie lubi baletu... Chociaż potem pierwsza zbierała autografy, więc może...


A potem poszliśmy obejrzeć wystawę w Smyku, gdzie krasnoludki naprawdę robią świąteczne prezenty! Takie wielkomiejskie te nasze dzieci, nie wiem jak ja bym się w tym wszystkim jako dziecko odnalazła... Ale już dorosłej mamie bardzo się to wszystko podoba!






W sobotę znów byliśmy w Dorożkarni, gdzie dzieci robiły dla siebie prezenty na mikołajki. Pary Hania i Róża, Ludwik i Ignacy. Ale o tym następnym razem.

3 komentarze:

  1. kalendarz piękny :) ale dzieciaki fajniejsze:) Ostatnie zdjęcie słodkie bardzoooo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kobieto masz talent, kalendarz jest śliczny !!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Poczytałam i pooglądałam z przyjemnością ! Jak zwykle na zdjęciach brakuje mi mojej córeczki i Maćka... Choć jedna fotografia, wtedy będzie idealnie!
    Całuję Was mocno, mama.

    OdpowiedzUsuń