wtorek, 18 września 2012

Z pracy na rowerze

Powoli stabilizuje się nam rutyna dnia powszedniego, chociaż szczerze mówiąc, to jeszcze daleko do stanu "szwajcarskiego zegarka". Nie żebyśmy go kiedykolwiek osiągnęli.
Powroty mamy już całkiem dopracowane.

 Jakieś 10 minut później jest już tak:
Jeszcze jakieś szybkie zakupy i moje towarzystwo szybko się powiększa (to chyba efekt kuli śnieżnej, tym bardziej, że do domu mam z górki). Hania oczywiście też do przedszkola na rowerze (tylko o wiele bliżej od Lulka), z powrotem najczęściej udaje się mnie namówić na zabranie również Hanusiowej przyjaciółki. A co mi tam!
Zresztą Dominika jest naprawdę uroczą dziewczynką.
Łąka jest w zasadzie tuż przed naszym domem. Hania zawsze błaga, żebyśmy wracali łąką. Właściwie to trudno mieć coś przeciwko.

I tak to mniej więcej sielankowo wygląda. Mam nadzieję, że jesień będzie równie urocza. Aha, w sukience da się jeździć na rowerze, nawet z ramą. I fotelikiem. Czy ktoś jeszcze może wątpić?


Co do poranków to jeszcze ciągle jest trochę nerwowo. Najpierw wyrusza Ignacy, potem Maciek z dziewczynkami (na rowerze), na końcu ja z Lulkiem jedziemy Maćka samochodem, który pod Lulka przedszkolem wymieniam na rower. Dzięki tej kombinacji alpejskiej a) nie muszę jechać pod górkę b) Lulek nie jest narażony na poranne chłody. Dziś zaspał i zostaliśmy z rowerem i wiecie co, nie było tak strasznie...
Nawet uwzględniając ten stosik pudełek, które co dzień dla Lulka napełniam: drugie śniadanie, owoce, zupa i drugie danie. Prawdziwa matka pracująca ze mnie.

4 komentarze:

  1. A jak wracają Róża i Ignacy? No i po moim doświadczeniu z nieuważnym kierowcą, obserwuję z pewnym niepokojem Wasze rowerowe poczynania...Uważajcie, proszę.

    Oczywiście, przepadam za jazdą na rowerze i cieszę się, że i Wy doświadczacie tej przyjemności.

    Odwiedziłam już nasz scrablowy klub, i miałam niezły wynik( trzecie miejsce). Nie zasypiam scrabbli w popiele !

    Mama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, no... Zostajemy z tyłu...
      A jeździmy głównie po chodnikach (i najczęściej w kasu, jak nie zapomnimy). Całusy!

      Usuń
  2. My też jeździmy rowerem!!! i też w sukience!!;))))) Z żalem stwierdzam tylko, że zaraz koniec rowerowego sezonu...... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, super! A z tym końcem to wcale nie musi być tak źle - w zeszłym roku udało mi się dojeżdżać rowerem praktycznie do końca listopada. Fakt, że nie z Lulkiem...

      Usuń