czwartek, 16 sierpnia 2012

Zamek spiski

Dzisiejszy post kończy relacje z naszej tygodniowej wyprawy, która zakończyła się miesiąc temu.
Przez ten miesiąc wydarzyło się i ciągle się duuużo wydarza, dlatego nie będę się już ściśle trzymać chronologii, tylko wrócę do chwili obecnej, w spokojniejszych okresach wracając do co ciekawszych wspomnień.

Wypatrzony w drodze do zamku


A teraz zamek spiski. Odwiedziliśmy go w ostatnim dniu, w drodze do Dębiny. Zrobił na nas ogromne wrażenie, w końcu to jeden z największych europejskich zamków (obszarowo).



W środku gąszcz labiryntów i całkiem dobrze zachowane mury.







Zwiedzanie zamku spiskiego z dziećmi to strzał w dziesiątkę, byłam zaskoczona, że pomyślano również o takich małych turystach (to już drugi raz, po placu zabaw na Łomnicy). U nas się to jakby rzadziej zdarza...

Korony pomagają zdobić bardzo miłe studentki

Plus - własnoręcznie zrobiona korona skutecznie zaspokaja potrzebę pamiątek!


Wielkim hitem były też wypożyczane przewodniki. Dziewczynki z pasją słuchały spiskich legend o miłości, szaleństwie, śmierci i innych tego typu ulubionych przez dzieci tematach.

Duże wrażenie zrobiła też na nas sala tortur.

Na koniec strzał z historycznego pistoletu i zdjęcie w zbroi (1 euro i 0.5 euro).



Idealnie!

1 komentarz:

  1. Zamek Spiski i na nas zrobil niesamowite wrażenie .... warto poczuć jego ducha :)

    OdpowiedzUsuń