czwartek, 2 sierpnia 2012

przyhołubić aparat i Tatralandia

Zanim przejdę do kontynuacji opowieści o naszej wyprawie na Słowację, krótki rzut oka na chwilę obecną. W czwartki obracamy aparat, czyli akcja Embrace the camera.


Oto zdjęcie zrobione dziś, wbrew pozorom w centrum Warszawy, pomiędzy Wisłostradą a Starym Miastem.

Tutaj lepiej widać perspektywę. Byliśmy w Parku fontann, głównie pochlapać się na pluskowisku.

Pomnik Lindleya, twórcy wodociągów warszawskich.

Dzieciaki ochłodziły się jak należy.





I wszystko byłoby super, gdyby...


na koniec nie okazało się, że odholowano nam samochód. Stanęłam tam, gdzie nie można, co poznałam po tym, że nie było nie tylko naszego samochodu, ale również wszystkich pozostałych. Klapa.
Trzeba było wracać autobusem, ściśle rzecz biorąc trzema.

Nie wszyscy byli załamani...

No i w ten sposób mogę zgrabnie nawiązać do naszego wspominkowego tematu - koszt dzisiejszej wyprawy był podobny do kosztu wizyty w porządnym aquaparku... Gdybym miała wybierać, wolałabym to drugie. Zdjęć jest tylko parę, bo jakoś nie było poręcznie z aparatem na wszystkich tych basenach. Róża rozważała na serio możliwość zamieszkania w Tatralandii, niech to wystarczy za rekomendację.






cdn.

4 komentarze:

  1. I can't ready anything you've written but I love the actions shots :) Cute kids!

    OdpowiedzUsuń
  2. Thanks a lot! My oldest son shot this one. And the post is about, among others, about how our car has been towed...

    OdpowiedzUsuń
  3. I love your pictures. I too can't read what you have written but the pictures say a lot:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you, yours are just pretty awesome!

      Usuń