środa, 1 sierpnia 2012

Kieżmark

Drugiego dnia naszej podróży wybraliśmy trochę spokojniejszą formę turystyki niż wędrówki górskie. Pojechaliśmy do uroczego, bardzo malowniczego miasteczka, dosyć opustoszałego Kieżmarku. Na kolażu jest wybrana próbka kolorytu tego miasta, tak naprawdę nawet garaże są barwne (i trochę odrapane, więc wygląda to wszystko bardzo autentycznie).



Miasteczko zamieszkują takie oto księżniczki, podpatrzone na wystawie u fotografa:
Jest też oczywiście zamek, z którym wiąże się wiele ponurych legend.

Mnie niestety ominęło zwiedzanie zamku, gdyż odbywałam wtedy Bardzo Ważną Rozmowę, od której miało zależeć otrzymanie przeze mnie 3 letniego grantu. Pewnie jeszcze kiedyś więcej o tym napiszę, gdyż w listopadzie spróbuję złożyć wniosek powtórnie (tak, nie udało się...).


Kieżmark jest świetnym miastem do zwiedzania z dziećmi: pustawe chodniki, po których można swobodnie biegać, równie swobodne zwiedzanie zamku (mimo, że z przewodniczką), ciekawe zaułki no i brak różnej maści straganów z pamiątkami. Zupełny brak pamiątek, uff!
Powłóczyliśmy się jeszcze trochę, w cukierni chroniąc się przed deszczem i znowu zatęskniliśmy za górską przygodą, o czym w kolejnym poście.




Ignacy uwiecznił spontaniczną sesję Róży, a wydawało się, że oboje mają już serdecznie dosyć zdjęć...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz