wtorek, 10 lipca 2012

Róża wraca

Przyjechała, długo wyczekiwana. Spełniły się moje najgorsze obawy: zbyt mocno opalona, rozczochrana, z zaawansowanym atopowym zapaleniem skóry...

Ale: szczęśliwa, dumna, pełna wrażeń, nowych przyjaźni i przygód. Dała sobie radę!


Zaskoczyło mnie, jak bardzo Hania za nią tęskniła. Ostatnio ciągle się dopytywała, kiedy Róża wraca. Dzisiaj słyszałam jak tłumaczyła przyjaciółce "-Potem się bardzo tęskni za siostrą" (gdy dowiedziała się, że jej siostra dziś wyjechała na obóz). I co więcej, po powrocie Rózia była tylko dla niej - bawiły się, potem Rózia czytała Hani jej aktualnie ulubioną książkę o Śnieżce. Zasnęły razem przytulone.

7 komentarzy:

  1. Hej Iza,

    czyżbyś nie bywała zbyt mocno opalona, rozczochrana i szczęśliwa przy tym :-) Baby w naszej rodzinie zawsze sobie dają radę, co widać po Waszej generacji.Kolejne pokolenie jest podobne.

    pozdrów Gromatkę ode mnie.

    tatkoVslv

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sugerujesz, żeby czasem trochę odpuścić? Może i tak... Całusy!

      Usuń
  2. Z pewnością nie należysz do domowych tyranów realizujących wydumany program wychowawczy. Odpuszczasz w sam raz, a czasami więcej i też bardzo dobrze.

    Raczej odwołałem się do odwiecznych obaw rodziców w stosunku co do samodzielności swoich pociech.
    Każdy przez to przechodzi :-)

    uściski tatkoVslv

    p.s. ten kod weryfikacyjny przy wysyłaniu komentarza możesz spokojnie wyłączyć. Blogger ma bardzo dobry system antyspamowy. Ja u siebie nie stosuję żadnych dodatkowych weryfikacji, a i tak co ma trafić do kosza - trafia praktycznie bezbłędnie bez mojego udziału,
    Vslv

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba tylko uchwycić tę cienką granicę pomiędzy odpuszczeniem a olaniem (ups).
      Zaraz zobaczę te komentarze

      Usuń
  3. p.s. powiedz Różyczce, że jest doskonałą aktorką. Scena przywitania na ostatniej fotce wyszła bezbłędnie. To tylko żart, jednak każdy jest po trosze aktorem w swoim życiu :-)
    grandpaVslv

    OdpowiedzUsuń
  4. Prawdziwa siostrzana miłość:))

    Maria

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, pomału wracamy już do normy z tym poziomem miłości. A było tak pięknie..!

    OdpowiedzUsuń