czwartek, 12 lipca 2012

Przyhołubić aparat czyli embrace the camera

Tłumaczenie bardzo luźne, ale tak mi się jakoś nasunęło. Chodzi o akcję "Embrace the camera" zapoczątkowaną na jednym z moich ulubionych blogów. Zawsze miałam ochotę się w to pobawić, również po to założyłam bloga!




A więc chodzi o to, aby umieścić na zdjęciu również siebie, zamiast tylko stać po drugiej stronie. Co czwartek pozwolić upamiętnić siebie. Ponoć dzieci kiedyś nam za to podziękują, o!

Chciałabym też zapamiętać nasz balkon, ostatnio jest to jedno z ulubionych miejsc w domu. Ignacy nawet raz tu zasnął, strasząc nas śmiertelnie, gdy zaczął po północy walić w zamknięte drzwi...

3 komentarze:

  1. hmm... Ignaś, jak nasz kot Haku-Rio - lubi się włóczyć. Ostatnio sam otworzył sobie drzwi w nocy i wybył na cztery godziny. Spał na podwórku.

    A tłumaczenie fajne, oddaje istotę rzeczy. Warto sobie nabyć pilota do zdalnego odpalania migawki. Znacznie wygodniejsze niż samowyzwalacz, lub celowanie w siebie w lustrzanym odbiciu.

    pozdr.tatkoVslv

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas na podwórku nikt jeszcze nie spał. Jeszcze.
      Ach, i wyjaśniła się tajemnica Twoich idealnych własnych zdjęć! Mi tym razem za pilota posłużyła Hania.

      Usuń
  2. Ślicznie! I mama i balkon:)

    MariaM

    OdpowiedzUsuń