środa, 11 lipca 2012

Kino, pizza, ogólnie relaks

Z moją czwórką? Wolne żarty. Wybraliśmy się wakacyjnie na Epokę Lodowcową 4 (do zapamiętania - nie chodzić na filmy z numerem 4 i niekoniecznie myślę tu o Ludwiku). W kinie trochę wiało nudą, tradycyjnie odpowiedni poziom przeżyć zapewniła mi moja prywatna ekipa od zabawiania (przed i po seansie, specjaliści!).
W skrócie - Hania zatrzasnęła się na dobre 10 minut w toalecie. Lulek urządził indywidualny pokaz dramy, taki porządny, z rzucaniem się na ziemię oraz wszystkich w zasięgu ręki. Ignacy (tak, Ignacy...) zmoczył się od stóp do głów w fontannie.
To z tych najbardziej spektakularnych, niestety nie mam epickich zdolności.
Niestety nie mam też zdjęć - tego jednego już się nauczyłam, aby na takie wyprawy nie zabierać aparatu. Jednak trochę by przeszkadzał.
Uff, za to dla równowagi zamieszczam wyjątkowo urocze zdjęcie Lulka w jego aktualnie ulubionej koszulce (zaraza po "Jestem rekinem"), podwędzonej Hani.

Czyż to nie aniołek? Czasem czuję się jak postać na jego koszulce (również tej z rekinem)...

2 komentarze:

  1. Hej!
    szkoda, że nie było blogów ładnych parę lat temu. Ile lat? Hmmm... nie powiem - dziewczynom nie wypomina się wieku. A byłaś Iza specjalistką terrorystką w odniesieniu do młodszych siostrzyczek :-)
    Chociaż Twoja Gromatka przebija wszystkie znane mi gromadki i bardzo fajnie.
    Dla mnie zawsze było ciekawe, jak bardzo podkreśla się rolę wychowania i takie różne psychologiczne bzdurki.
    A tu masz czwórkę pociech, a każde jest inne - tak jak Wy przed laty :-)

    Jak już będziecie nad morzem - musimy wybrać się do świetnego miejsca - tawerna w Kamminke. Dowiedziałem się, że można tam wcześniej zamówić kolację z menu z świeżo wędzonych ryb. Miejsce to jest coraz bardziej popularne również wśród mieszkańców Świnoujścia.

    ściskam tatkoVslv

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, tego wpływu wychowania na charakter jednak trochę bym broniła. Jednak styl rodzicielstwa z każdym kolejnym dzieckiem się zmienia (w co było mi bardzo trudno uwierzyć, gdy mieliśmy jeszcze tylko Ignasia). Z drugiej strony, coś wspólnego też zostaje.

      A na tawernę już się nie mogę doczekać! Przynajmniej w Twoim opisie wyglądała super plus te wędzone ryby... Ahoj!

      Usuń